Rozdział 16
Nawrócenie Dracona to wstęp do sukcesu
Pojawili się w pokoju Syriusza. Profesorowie usiedli na kanapach, a Harry skierował się do drzwi.
-Idę do pokoju Gryfonów się pouczyć.
-Do zobaczenia.
Czarnowłosy wyszedł i zaczął spinać się na górę. Gdy przechodził obok łazienki Jęczącej Marty, wyczuł czyjąś obecność. Wszedł do pomieszczenia i się rozejrzał.
-Kto tu jest?- zapytał.
-Potter?-blondyn odwrócił się od lustra. -Co ty tu robisz?
-Draco, co jest?
-Nie twój zasrany interes, Potter.
-Draco, chce ci tylko pomóc.
-Nie potrzebuję pomocy. No dobra potrzebuję.
-Chodź do pokoju życzeń.
Poszli na siódme piętro. Harry przeszedł 3 razy pod ścianą myśląc o pokoju w ślizgońskim stylu. Gdy weszli, Draco rozejrzał się.
-Nie wiedziałem, Potter, że lubisz takie kolory.
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz. Usiądźmy i powiesz co się stało.
Gdy usiedli, ślizgon zaczął mówić.
-Za pewnie wiesz, że mój ojciec chce, żebym dołączył do śmierciożerców. Zawsze tego chciałem, ale ostatnio nie jestem pewny czy tego chcę. Tak jest od ponad roku. Nie wiem czy jeśli się zgodzę to będzie słuszny wybór. Dzisiaj rano dostałem list od ojca, w którym napisał, że mam się pojawić u niego w sobotę i powiedzieć, czy chcę być śmierciożercą.
-Dał ci wybór?
-Tak, ale nie wierzę, że uszanuję moją decyzję.
-Mógłbym ci pomóc.
-Na prawdę?
-Tak. Pewnie słyszałeś o królestwie Golden Kingdom?
-Tak. Gdy byłem mały, mama opowiadała mi o nim. Ale skąd o nim wiedziała, to nie mam pojęcia. Zawsze sobie wyobrażałem, że się tam znajduję. To było moje marzenie.
-Dalej jest?
-Tak trochę.
-Mogę je spełnić. Złote Królestwo zapewni tobie i twojej rodzinie ochronę.
-Ale jak to?
-Od teraz jeśli twoje serce ma dobre zamiary, możesz zostać członkiem Bractwa Złotych Serc.
-Na prawdę?
-Tak. Mogę rzucić na ciebie zaklęcie?
-Jasne.
-CORDE PURO- wokół Dracona pojawiła się biała aura, co oznaczało, że ma czyste zamiary.
Harry wstał, a Draco ustawił się na przeciwko niego. Zielonooki wyciągnął dłoń ze znakiem, na co blondyn widząc go uklęknął. Sam nie wiedział czemu to robi, ale tak nakazało mu serce.
-Czy ty, Draconie Lucjuszu Malfoyu, przyrzekasz bronić honoru królestwa?
-Przysięgam.
-Czy pośpieszysz na pomoc innym ludziom w potrzebie?
-Pośpieszę.
-Czy przysięgasz, zachować tajemnice daną tylko nie wielu o królestwie, bractwie złotych serc oraz ich członkach. Ale również o podejmowanych decyzjach i działaniach?
-Przysięgam.
Otaczające ich aury zafalowały i spotkały się w jednym miejscu, mianowicie na ręce blondyna. Utworzyły się w złote serce, znak bractwa.
-Ja, król Złotego Królestwa, na mocy prawowitego władcy wcielam cię w szeregi bractwa. Powstań.
Draco uczynił co powiedział Harry. Uścisnęli sobie dłonie, jakby nigdy nic nie zaszło.
-Najlepiej będzie jak przy ludziach będziemy zachowywać się jak zawsze.
-Też tak uważam.
-Ale jak uwolnimy twojego ojca spod władzy Voldemorta, wtedy przestaniemy się ukrywać. Jeszcze ze sobą porozmawiamy w piątek. Muszę już iść. Do zobaczenia, Malfoy.
-Do zobaczenia, Potter.
Uśmiechnęli się i każdy poszedł do swojego pokoju wspólnego. Gdy wszedł, Ginny rzuciła się na niego.
-Masz dla mnie czas?
-Dla ciebie zawsze.
Rudowłosa złapała go za rękę i zaciągnęła go do lochów. To co tam ujrzał, zdziwiło go. Dwaj nienawidzący się profesorowie... najnormalniej w świecie ze sobą rozmawiają.
-Wiem, że zachowywałem się jak najgorszy debil, ale na prawdę mi przykro.
-Też nie byłem lepszy.
-Zaczniemy wszystko od nowa?
-Tak
Oboje uścisnęli swoje dłonie i ruszyli do gabinetu Severusa.
-Czy tata rzucił na niego obliviate, czy co?
-Nie wiem, ale nie przejmujmy się nimi- Ginny pocałowała go delikatnie w usta. Harry przygwoździł ją do ściany i pogłębił pocałunek.
-Smakujesz truskawkami-odezwał się zielonooki.
-Może lepiej pójść do pokoju życzeń?
-Racja-Harry złapał ją za rękę i ruszyli do pokoju na siódmym piętrze.
-Nie wiedziałem, Potter, że lubisz takie kolory.
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz. Usiądźmy i powiesz co się stało.
Gdy usiedli, ślizgon zaczął mówić.
-Za pewnie wiesz, że mój ojciec chce, żebym dołączył do śmierciożerców. Zawsze tego chciałem, ale ostatnio nie jestem pewny czy tego chcę. Tak jest od ponad roku. Nie wiem czy jeśli się zgodzę to będzie słuszny wybór. Dzisiaj rano dostałem list od ojca, w którym napisał, że mam się pojawić u niego w sobotę i powiedzieć, czy chcę być śmierciożercą.
-Dał ci wybór?
-Tak, ale nie wierzę, że uszanuję moją decyzję.
-Mógłbym ci pomóc.
-Na prawdę?
-Tak. Pewnie słyszałeś o królestwie Golden Kingdom?
-Tak. Gdy byłem mały, mama opowiadała mi o nim. Ale skąd o nim wiedziała, to nie mam pojęcia. Zawsze sobie wyobrażałem, że się tam znajduję. To było moje marzenie.
-Dalej jest?
-Tak trochę.
-Mogę je spełnić. Złote Królestwo zapewni tobie i twojej rodzinie ochronę.
-Ale jak to?
-Od teraz jeśli twoje serce ma dobre zamiary, możesz zostać członkiem Bractwa Złotych Serc.
-Na prawdę?
-Tak. Mogę rzucić na ciebie zaklęcie?
-Jasne.
-CORDE PURO- wokół Dracona pojawiła się biała aura, co oznaczało, że ma czyste zamiary.
Harry wstał, a Draco ustawił się na przeciwko niego. Zielonooki wyciągnął dłoń ze znakiem, na co blondyn widząc go uklęknął. Sam nie wiedział czemu to robi, ale tak nakazało mu serce.
-Czy ty, Draconie Lucjuszu Malfoyu, przyrzekasz bronić honoru królestwa?
-Przysięgam.
-Czy pośpieszysz na pomoc innym ludziom w potrzebie?
-Pośpieszę.
-Czy przysięgasz, zachować tajemnice daną tylko nie wielu o królestwie, bractwie złotych serc oraz ich członkach. Ale również o podejmowanych decyzjach i działaniach?
-Przysięgam.
Otaczające ich aury zafalowały i spotkały się w jednym miejscu, mianowicie na ręce blondyna. Utworzyły się w złote serce, znak bractwa.
-Ja, król Złotego Królestwa, na mocy prawowitego władcy wcielam cię w szeregi bractwa. Powstań.
Draco uczynił co powiedział Harry. Uścisnęli sobie dłonie, jakby nigdy nic nie zaszło.
-Najlepiej będzie jak przy ludziach będziemy zachowywać się jak zawsze.
-Też tak uważam.
-Ale jak uwolnimy twojego ojca spod władzy Voldemorta, wtedy przestaniemy się ukrywać. Jeszcze ze sobą porozmawiamy w piątek. Muszę już iść. Do zobaczenia, Malfoy.
-Do zobaczenia, Potter.
Uśmiechnęli się i każdy poszedł do swojego pokoju wspólnego. Gdy wszedł, Ginny rzuciła się na niego.
-Masz dla mnie czas?
-Dla ciebie zawsze.
Rudowłosa złapała go za rękę i zaciągnęła go do lochów. To co tam ujrzał, zdziwiło go. Dwaj nienawidzący się profesorowie... najnormalniej w świecie ze sobą rozmawiają.
-Wiem, że zachowywałem się jak najgorszy debil, ale na prawdę mi przykro.
-Też nie byłem lepszy.
-Zaczniemy wszystko od nowa?
-Tak
Oboje uścisnęli swoje dłonie i ruszyli do gabinetu Severusa.
-Czy tata rzucił na niego obliviate, czy co?
-Nie wiem, ale nie przejmujmy się nimi- Ginny pocałowała go delikatnie w usta. Harry przygwoździł ją do ściany i pogłębił pocałunek.
-Smakujesz truskawkami-odezwał się zielonooki.
-Może lepiej pójść do pokoju życzeń?
-Racja-Harry złapał ją za rękę i ruszyli do pokoju na siódmym piętrze.
Nie spodziewałam się że ci dwaj pogodzą się właśnie w ten sposób. Jestem teraz ciekaw rozmowy Snape'a i Jamesa.
OdpowiedzUsuńTak się teraz zastanawiam, czy Syriusz też się pogodzi ze Snapem i mogłabyś róqnież rozwinąć wątek skąd Narcyza wie o królestwie i/lub ewentualnie Bellatriks.
OdpowiedzUsuńTrochę o Narcyzie i Belli będzie w następnym rozdziale. A co Syriusz wykombinuje, tego nie wiem. Możliwe, że James z nim osobiście porozmawia i przemówi do rozumu
UsuńNo... to zapowiada się ciekawa rozmowa. Możesz też gdzieś do tej rozmowy dorzucić Lily.O tak... to byłoby ciekawe jakby to ona miałaby go zacząć przekonywać. I sama reakcja Syriusza na pogodzenie się tej dwójki jest ciekawa i nie tylko jego ale także Weasley'ów, którzy jak wiadomo nienawidzą Snape'a. Właśnie tego brakowało mi w ekranizacji czary ognia, kiedy to Dumbledore zmusił do zgody Syriusza i Snape'a.
Usuńdobre :d
OdpowiedzUsuń