niedziela, 12 czerwca 2016

Rozdział 16 Nawrócenie Dracona część 1

Rozdział 16
Nawrócenie Dracona to wstęp do sukcesu

 W ten weekend Harry postanowił udać się do królestwa Golden Kingdom. Założył na siebie pelerynę niewidkę i poszedł do gabinetu Dumbledore'a.
-Cukrowe piórka- wyszeptał hasło i wszedł po spiralnych schodach. Zapukał do drzwi, zdejmując pelerynę.
-Proszę-usłyszał i otworzył drzwi.
-Dzień dobry, dyrektorze. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
-W żadnym razie. Może cytrynowego dropsa?
-Nie, dziękuję, ale jeśli to nie byłby problem poproszę herbaty.
-Żaden problem-powiedział dyrektor i zrobił dwie herbaty. Podał jedną czarnowłosemu.
-Co cię do mnie sprowadza?
-Bo miałbym do pana..
-Mów mi Albus -przerwał Dumbledore.
-No to miałbym do ciebie prośbę. Bo chciałbym udać się do królestwa wraz z Lily, Jamesem i Syriuszem. Wrócilibyśmy w niedzielę na kolację, a jakby ktoś się pytał to wyjechaliśmy coś załatwić.
-Myślę, że dało by się to załatwić.
-Dziękuję. To ja już się będę zbierać, aby powiadomić profesorów o tym. Do widzenia.
-Do zobaczenia, Harry.
Zielonooki wyszedł i postanowił udać się do gabinetu Jamesa, gdzie przypuszczając znajdzie całą trójkę. I się nie pomylił. Trójka profesorów siedziały przy kominku wesoło gawędząc i pijąc herbatę.
-Witaj rodzinko!-krzyknął Harry, zwalając się na fotel.
-A ty się kulturki naucz -trzepnął go po głowie James.
-A po co?
-Bo nie jesteś u siebie.
-No dobra. Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać -uśmiechnął się huncwotowo.
-I czy on nie nadawałby się na huncwota?-zapytał Łapa.
-No pewnie, że się nadaje-odezwał się Rogacz. -Ale jak go nazwiemy?
-Hm.. może Czarny?
-Idealnie
-Ej ja do was z prośbą, a wy mnie tu zagadujecie i przez was nie pamiętam o czym miałem powiedzieć... Żartowałem.
-No mów, Czarny.
-Nie pośpieszaj go, James.
-Idziecie ze mną do królestwa.
-A po co?
-Dowiesz się w swoim czasie.
-No to się zbieramy. Zaraz wracam.
Mama z Syriuszem wyszły, a Harry zostaw w gabinecie z tatą.
-To ja skoczę tylko po płaszcz. A ty swój masz?
-Tak- Harry wyciągnął swój złoty płaszcz z dodatkami czerwieni i zieleni. -Teraz założyć?
-Raczej.
James zakładał właśnie swój czarny płaszcz, więc Harry założył swój.
-Teraz poczekamy na mamę i Łapę.
Po dziesięciu minutach wróciła dwójka, która wyszła, już ubrana w płaszcze.
-No to ruszamy-Harry założył kaptur i wyciągnął rękę, co inni wzięli znak na złapanie jego dłoni. Gdy tylko to uczynili, zniknęli w mgiełce.
Pojawili się przed zamkiem. Jakiś mały chłopczyk przebiegł przed nimi, a gdy ich mijał, ukłonił się.
-Wasza wysokość.
-Witaj Angre.
Po chwili usłyszeli krzyk chłopca.
-KRÓL WRÓCIŁ!!
Harry zaśmiał się cicho.
-Ruszajmy.
Przeszli korytarzem do komnat Harry'ego. Po drodze natknęli się na Alexa.
-Harry!
-Alex!
-Jak cię tu dawno nie było.
-Postaram się częściej wpadać. Musimy zacząć działać z tą wojną w świecie czarodziejskim.
-Racja, ale co?
-Mam pomysł, dlatego tutaj przyszedłem. Za półgodziny u mnie.
-Okey.
Harry zaprowadził rodzinkę do swojej sypialni.
-Siadajcie -wskazał fotele stojące przy okrągłym stoliku. Towarzystwo usiadło we wskazane miejsce. -Herbaty, kawy, soku?
-Soku, jeśli można.
Czarnowłosy nalał każdemu to co chciał i usiadł przed biurkiem.
-Poczekamy na Alexa.
Te półgodziny spędzili na piciu napoi, jedzeniu ciastek przyniesionych przez skrzata oraz rozmawianiu o nieistotnych rzeczach i lekcjach. W końcu rozległo się pukanie do drzwi.
-Wejdź, Alex.
-Skąd wiedziałeś, że to ja?
-Poznałem -zaśmiał się zielonooki.
Alex usiadł na fotelu, który Harry wyczarował specjalnie dla niego.
-Chciałem, abyście tutaj byli z jednego powodu. Wojna z Voldemortem.
-Ech mogłem się domyślić...
-Sami widzicie, że nie podjęliśmy żadnego kroku, aby coś z nią zrobić. I tak ostatnio sobie myślałem i według mnie powinniśmy zacząć nawracać śmierciożerców. Przecież to też ludzie, a że są zaślepieni rządzą władzy to nie ich wina.
-Też racja.
-Ja jestem codziennie w Hogwarcie i na prawie każdej lekcji widzę Draco. Wiem, że jego ojciec chce by dołączył do śmierciożerców, ale on waha się. Byśmy mogli zaczął od Hogwartu, a skończyć na Voldemorcie.
Każdy spojrzał na Harry'ego ze zdziwieniem.
-Tak. Chcę zmienić Toma na lepsze, dlatego że to także człowiek. Zmienił się od czasów młodości, ale zawsze można każdego zmienić. Do tego powinniśmy dożyć, a nie do zabijania. To właśnie dlatego podczas ataku nie pozwoliłem nikogo zabić. Sprawię, że jego serce nie będzie z kamienia. Nie pozwolę, by się go dalej bali.
-Jestem z ciebie taka dumna, Harry-szepnęła Lily. -Dorosłeś na bardzo mądrego człowieka.
Harry podszedł i przytulił mamę, do których dołączył James.
-Kocham cię, mamo.
-Też cię kocham. I tata też.
Stali tak przez dziesięć minut przytuleni do siebie. W końcu Harry się oderwał.
-Musimy wracać do Hogwartu. Pozdrów mieszkańców i do zobaczenia Alex.
-Do zobaczenia.
Zielonooki chwycił wszystkich za ręce i zniknęli w mgiełce.



Kolejny rozdział.
Dedykuję go Ewelinie za to, że wytrwała i czekała cierpliwie na kolejne rozdziały.
Dziękuję, że jesteś ze mną.
 

2 komentarze:

  1. Dzięki za dedykację. Po przeczytaniu tego rozdziału wróciłam do poprzednich i tak się zastanawiam... W rozdziale szóstym kiedy mowa jest o mieszkańcach królestwa jest mowa także o rodzinie Syriusza, a jak wiemy Narcyza jest jego kuzynką więc czy ma ona może pojęcie o królestwie i czy Bella jest może także szpiegiem ale Harry o tymnie wie? A druga sprawa to w rozdziale dziesiątym gdy Harry wraca z rodzicami na GP to chyba było wtedy zebranie zakonu, ale nie zauważyłam aby był tam Snape a jestem ciekawa jego reakcji na powrót Potterów.

    OdpowiedzUsuń
  2. DObrze, że ktoś pisze, bo fajnie się czyta blogi kiedy orginał się czytało wiele razy i powoli zaczyna się to nudzić. Czekam na następny rozdział. życzę weny :P

    OdpowiedzUsuń