Rozdział 11
Odbudowa domu
Następnego dnia po śniadaniu Harry z Cedrikiem zniknęli, rzucając krótkie "wrócimy na kolację". Najpierw poszli kupić wyposażenie szkolne dla Cedrika. Harry odesłał je do pokoju Cedrika i chwyciwszy go za rękę, zniknął w złotej mgiełce. Pojawili się przed ruinami domu w Dolinie Godryka. Król dotknął bramy, która się otworzyła. Koło niej pojawiła się tabliczka.
-Najpierw trzeba usunąć te gruzy-powiedział Harry.
-EVANESCO -po chwili rzucił zaklęcie i wskazane skały i gruzy zniknęły.- Za dużo ich jest. Namęczymy się i to bardzo.
Zaczęli rzucać zaklęcie i po dwóch godzinach nie było gruzu. Oni zaś byli zmęczeni i spoceni.
-Chodźmy do Trzech Mioteł. Tam coś zjemy i się napijemy.
Obaj zniknęli w mgiełce i pojawili się przed barem. Wsiedli i usiedli przy oknie. Po chwili przyszła Rosemary.
-Co podać?
-Poproszę oranżadę i Ognistą Whishy.
-Ja to samo.
-Za chwilę przyniosę.
Rosemary odeszła by po chwili wrócić z zamówieniem.
-Prawdę mówiąc, pierwszy raz to piję, ale słyszałem, że piecze-Harry wziął łyk Ognistej.
-Też jeszcze jej nie piłem.
Gdy skończyli, Harry zapłacił. Teleportowali się do Doliny.
-Musimy wytworzyć mury. Podzielimy się. Ja będę wytwarzać, a ty usztywniać ściany, ok?
-Dobrze, a jakie jest na to zaklęcie?
-Perusta muros usztywnia ściany, a teraz zaczynamy.
-PRODUCTIO MURUM- Harry pomału robił ściany, aż nie osiągnęły odpowiedniej wysokości.
-PERUSTA MURUS- Cedrik jednym machnięciem usztywnił ścianę. Biała otoczka przyległa do ściany i zniknęła.
Powtórzyli to z cztery razy, aż wyglądało na pomieszczenie.
-NULLA PARIETUM- Potter wykonał różdżką mały zamach.
-Co zrobiłeś?-zapytał Cedrik.
-Ociepliłem je. PRODUCTIO BASI-rzucił i stali na kryształowej podłodze.
-Możemy wrócić do domu?
-Jak chcesz to wróć i powiedz, żeby zostawili mi coś na kolację.
-Przekażę- powiedział Cedrik i zniknął w białym dymie, a Harry powrócił do pracy.
-CONJURO DOOR- w miejscu, w które wskazał różdżką pojawiły się drzwi.
-PRODUCTIO MURUM- wytworzył ściany od wszystkich pokoi, które miały być na dole.-PERUSTA MUROS-usztywnił je, a na koniec ocieplił.- NULLA PARIETUM.
Na koniec zrobił kryształowy sufit. A że się ściemniało to teleportował się do domu.
Gdy siedzieli w pokoju, Harry wziął książkę.
-Jutro oddam ci Historię Golden Kingdom.
-Zatrzymaj ją. Mam jeszcze dwie w domu.
-To chociaż pójdź ze mną na piwo.
-Jak chcesz.
Cedrik wrócił do nadrabiania zaległości z dwóch lat, na których nie był w Hogwarcie, a Harry zagłębił się w Poradniku Uzdrawiacza.
Następnego dnia Harry wstał, gdy wszyscy jeszcze spali. Wysłał Hedwigę z dwoma zamówieniami. Jedno była o farby, a drugie o garderobę. Po kilku minutach wszedł Cedrik.
-Dzisiaj dokańczamy?
-Robimy przerwę. Wybierzemy się na Pokątną.
-Okey, ale najpierw pójdziemy do banku.
Dwie godziny później do kuchni zaczęli napływać inni mieszkańcy. Harry złapał Ginny i pocałował czule.
-Och, Harry. Tak tęskniłam.
-Przepraszam, że nie miałem dla ciebie czasu, ale co zrobić jak muszę pozałatwiać różne sprawy. Pójdziesz ze mną na Pokątną z Cedrikiem, a potem na randkę?
-Tak- Ginny przytuliła się o niego.
Po śniadaniu powiedzieli, że idą na zakupy, na co rodzice się zgodzili.
Najpierw poszli do Gringotta, potem do Esów i Floresów. gdzie Cedrik kupił podręczniki, Ginny książkę o wilkołakach. Harry połaził trochę dłużej i kupił kilka książek: "Czary przy pieczeniu", "Magiczne hieroglify i logogramy", "Nowa teoria numerologii", "Szlachectwo naturalne, czyli geneologia prawdziwych czarodziejów", "Wybitne osiągnięcia czarowaniu", "Zaczaruj swój ser" i opowiadania o wilkołakach, wampirach, elfach i nimfach. Zaszli jeszcze d jako sklepu z kuframi, gdzie Potter kupił taki sam kufer jaki miał Alastor Moody. Para pożegnała się z Cedrikiem i ruszyła do restauracji w mugolskiej części Londynu. Zamówili drogie wino i danie główne.
-Jak upłynęły ci ostatnie dni, skarbie?-zapytał Harry.
-Spędziłam je na nauce z Hermioną. W tym roku w Hogwarcie będę miała sumy. A ty co robiłeś? Nikomu nie powiem.
-Dwa dni byłem na szkoleniu, a jak wróciłem to razem z Cedrikiem spędzaliśmy czas na odbudowie domu w Dolinie Godryka, którą będę dokańczał sam, bo Cedrik wraca do końca wakacji do rodziców.
-Och i wtedy pozbyłeś się okularów?
-Tak, gdy mnie koronowali.
-Ładnie ci bez nich.
-A ci ładnie w różowo-niebieskich kolorach.
-Dziękuję -oparła Ginny, słodko się rumieniąc.
-Na następną randkę zaproszę cię do przyjemnego miejsca. A teraz wracajmy do domu, bo się ściemnia.
Ginny pokiwała głową i gdy Harry zapłacił, złapała jego ramię. W ciemnej uliczce teleportowali się na Grimmauld Place 12.
-Do zobaczenia na kolacji- pożegnał się Harry i poszedł do swojego pokoju.
-Jak było na randce?-Cedrik nie mógł się powstrzymać.
-W porządku. Na następnej będzie bardziej romantycznie.
-Niedługo koniec wakacji, a ja nie chcę by się skończyli.
-Dobra, ale teraz wracasz do domu jak obiecałeś rodzicom.
-Pamiętam.
Zeszli na dół, gdzie Cedrik pożegnał się z innymi. Po czym zniknęli. Pani Diggory chciała by został na posiłku, ale odmówił, wymawiając się pilnymi sprawami. Zaszedł na chwile do zamku.
-Alex!-zawołał do pleców mężczyzny.
-Harry?-spytał, odwracając się. - Co ty tu robisz?
-Jestem w odwiedzinach. Jak się mają sprawy?
-Bariera otaczająca królestwo jest bardzo silna, nie wiem jak ty to robisz.
-Nic nie robię. Regulus był wzywany do Voldemorta?
-Nie, ale mówił, że jakby co to zjawi się u ciebie.
-To dobrze. Jak coś informujcie mnie.
-Zapamiętam. Do zobaczenia.
-Do następnego razu.
Wrócił do kwatery i od razu zasnął.
Kolejnego dnia ruszył dokończyć budowę. Od razu wziął się do pracy. Najpierw wyczarował drzwi do każdego pokoju na dole.
-CONJURO FENESTRA - po chwili w każdym pomieszczeniu były okna.
Znalazł miejsce, gdzie mogli znaleźć się schody. Wskazał je swoją różdżką.
-SCALA PRODUCTIONEM -po chwili można było wejść na górę, co Harry uczynił. Znalazł się na ciepłym powietrzu.
Zaczął tak samo jak dół od wytworzenia, usztywnienia i ocieplenia ścian zewnętrznych. Potem przeszedł o ścian pokoi. Z nimi zrobił tak samo jak zewnętrznymi. Wyczarował okna i drzwi.
-Turris tectum stantes faciunt- wyszeptał i machnięciem ręką, sprawił że ze ścian zaczął się wyłaniać dach. Rosnął dopóki się nie złączył na samej górze.
-DOMUM CONSTRUCTIONS- dom pokryła biała pajęczyna, która zaraz zniknęła, usztywniając cały dom.
-Praca skończona. Jeszcze tylko pomalować i będzie dobrze.
Pod koniec wakacji dom był pomalowany na jasnoniebiesko. Jakie było zdziwienie Harry'ego, gdy przed wyjazdem do szkoły dostał oznakę prefekta i kapitana drużyny Gryffindoru. Ten dzień wybrał także na pokazanie domu.
-Muszę wam coś pokazać-zaczął podczas obiadu.
Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem.
-Co chcesz pokazać?
-Niespodzianka.
Po zjedzeniu kazał złapać się za ręce i razem z nimi zniknął. Pojawili się przed ślicznym domkiem. Był on otoczony kryształowym ogrodzeniem. Wokół domu znajdował się piękny ogród. Lily się rozpłakała, a James ją przytulił.
-To dom w Dolinie Godryka?-zapytał po chwili ciszy.
-Tak to dom w Dolinie Godryka. Przed wami stoi dom Potterów. Dlatego ciągle mnie nie było. Czasem pomagał mi Cedrik.
-Dziękujemy, Harry-powiedzieli rodzice.- Nie musiałeś.
-Ale ja chciałem. Byłem też u Gringotta w skrytce naszego rodu. Przeniosłem z niej różne rzeczy jak książki i meble.
-Nie wiem co powiedzieć-powiedział James, a Lily mu przytaknęła.
-Wracajmy do domu, bo trzeba się jeszcze spakować.
Wrócili do domu i zjedli kolację. Potem każdy poszedł do siebie.
Harry otworzył pierwszy zamek swojego kufra i spakował do niego podręczniki, pergaminy i pióra. Do drugiego schował książki, a do trzeciego całą garderobę. Do czwartego wsadził błyskawicę, pelerynę niewidkę i resztę swoich rzeczy. Do piątego włożył kociołek, składniki i wszystko co potrzebne do eliksirów, a dwa ostatnie pozostawił puste.
Wziął prysznic, przebrał się w pidżamę i poszedł spać.
-------------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam za to, że rozdział nie pojawił się w weekend. Ale po prostu nie miałam czasu i zaczęłam przepisywać, ale nie miałam siły, by dokończyć.
Możecie rzucić na mnie crucio lub obojętnie co, jeśli chcecie.
Jeszcze raz przepraszam.
Następny rozdział nie wiem kiedy będzie. Piszę go pomału i nie mam jeszcze dla niego tytułu. Więc przepraszam was za to.
nic się nie stało. Fajny rozdział. I ciekawa twórczość zaklęć :P i czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńTwórczość zaklęć to po prostu przetłumaczyłam na translatorze z polskiego na łaciński jak dobrze pamiętam :3
UsuńSuper rozdział <3 Ale jedno zdanie Harrego mnie rozwaliło:
OdpowiedzUsuń-To chociaż pójdź ze mną na piwo.
Śmiechłam :P
Czekam na nexta ;)
Najlepszym wynagrodzeniem jest... piwo xd
Usuń:P
UsuńPrzeczytałem wszystkie 11 rozdziałów. Opowiadanie super!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń