czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział 11 Odbudowa domu

Rozdział 11
Odbudowa domu

  Następnego dnia po śniadaniu Harry z Cedrikiem zniknęli, rzucając krótkie "wrócimy na kolację". Najpierw poszli kupić wyposażenie szkolne dla Cedrika. Harry odesłał je do pokoju Cedrika i chwyciwszy go za rękę, zniknął w złotej mgiełce. Pojawili się przed ruinami domu w Dolinie Godryka. Król dotknął bramy, która się otworzyła. Koło niej pojawiła się tabliczka.
-Najpierw trzeba usunąć te gruzy-powiedział Harry.
-EVANESCO -po chwili rzucił zaklęcie i wskazane skały i gruzy zniknęły.- Za dużo ich jest. Namęczymy się i to bardzo.
Zaczęli rzucać zaklęcie i po dwóch godzinach nie było gruzu. Oni zaś byli zmęczeni i spoceni.
-Chodźmy do Trzech Mioteł. Tam coś zjemy i się napijemy.
Obaj zniknęli w mgiełce i pojawili się przed barem. Wsiedli i usiedli przy oknie. Po chwili przyszła Rosemary.
-Co podać?
-Poproszę oranżadę i Ognistą Whishy.
-Ja to samo.
-Za chwilę przyniosę.
Rosemary odeszła by po chwili wrócić z zamówieniem.
-Prawdę mówiąc, pierwszy raz to piję, ale słyszałem, że piecze-Harry wziął łyk Ognistej.
-Też jeszcze jej nie piłem.
Gdy skończyli, Harry zapłacił. Teleportowali się do Doliny.
-Musimy wytworzyć mury. Podzielimy się. Ja będę wytwarzać, a ty usztywniać ściany, ok?
-Dobrze, a jakie jest na to zaklęcie?
-Perusta muros usztywnia ściany, a teraz zaczynamy.
-PRODUCTIO MURUM- Harry pomału robił ściany, aż nie osiągnęły odpowiedniej wysokości.
-PERUSTA MURUS- Cedrik jednym machnięciem usztywnił ścianę. Biała otoczka przyległa do ściany i zniknęła.
Powtórzyli to z cztery razy, aż wyglądało na pomieszczenie.
-NULLA PARIETUM- Potter wykonał różdżką mały zamach.
-Co zrobiłeś?-zapytał Cedrik.
-Ociepliłem je. PRODUCTIO BASI-rzucił i stali na kryształowej podłodze.
 -Możemy wrócić do domu?
-Jak chcesz to wróć i powiedz, żeby zostawili mi coś na kolację.
-Przekażę- powiedział Cedrik i zniknął w białym dymie, a Harry powrócił do pracy.
-CONJURO DOOR- w miejscu, w które wskazał różdżką pojawiły się drzwi.
-PRODUCTIO MURUM- wytworzył ściany od wszystkich pokoi, które miały być na dole.-PERUSTA MUROS-usztywnił je, a na koniec ocieplił.- NULLA PARIETUM.
 Na koniec zrobił kryształowy sufit. A że się ściemniało to teleportował się do domu.
Gdy siedzieli w pokoju, Harry wziął książkę.
-Jutro oddam ci Historię Golden Kingdom.
-Zatrzymaj ją. Mam jeszcze dwie w domu.
-To chociaż pójdź ze mną na piwo.
-Jak chcesz.
Cedrik wrócił do nadrabiania zaległości z dwóch lat, na których nie był w Hogwarcie, a Harry zagłębił się w Poradniku Uzdrawiacza.
Następnego dnia Harry wstał, gdy wszyscy jeszcze spali. Wysłał Hedwigę z dwoma zamówieniami. Jedno była o farby, a drugie o garderobę. Po kilku minutach wszedł Cedrik.
-Dzisiaj dokańczamy?
-Robimy przerwę. Wybierzemy się na Pokątną.
-Okey, ale najpierw pójdziemy do banku.
Dwie godziny później do kuchni zaczęli napływać inni mieszkańcy. Harry złapał Ginny i pocałował czule.
-Och, Harry. Tak tęskniłam.
-Przepraszam, że nie miałem dla ciebie czasu, ale co zrobić jak muszę pozałatwiać różne sprawy. Pójdziesz ze mną na Pokątną z Cedrikiem, a potem na randkę?
-Tak- Ginny przytuliła się o niego.
Po śniadaniu powiedzieli, że idą na zakupy, na co rodzice się zgodzili.
Najpierw poszli do Gringotta, potem do Esów i Floresów. gdzie Cedrik kupił podręczniki, Ginny książkę o wilkołakach. Harry połaził trochę dłużej i kupił kilka książek: "Czary przy pieczeniu", "Magiczne hieroglify i logogramy", "Nowa teoria numerologii", "Szlachectwo naturalne, czyli geneologia prawdziwych czarodziejów", "Wybitne osiągnięcia  czarowaniu", "Zaczaruj swój ser" i opowiadania o wilkołakach, wampirach, elfach i nimfach. Zaszli jeszcze d jako sklepu z kuframi, gdzie Potter kupił taki sam kufer jaki miał Alastor Moody. Para pożegnała się z Cedrikiem i ruszyła do restauracji w mugolskiej części Londynu. Zamówili drogie wino i danie główne.
-Jak upłynęły ci ostatnie dni, skarbie?-zapytał Harry.
-Spędziłam je na nauce z Hermioną. W tym roku w Hogwarcie będę miała sumy. A ty co robiłeś? Nikomu nie powiem.
-Dwa dni byłem na szkoleniu, a jak wróciłem to razem z Cedrikiem spędzaliśmy czas na odbudowie domu w Dolinie Godryka, którą będę dokańczał sam, bo Cedrik wraca do końca wakacji do rodziców.
-Och i wtedy pozbyłeś się okularów?
-Tak, gdy mnie koronowali.
-Ładnie ci bez nich.
-A ci ładnie w różowo-niebieskich kolorach.
-Dziękuję -oparła Ginny, słodko się rumieniąc.
-Na następną randkę zaproszę cię do przyjemnego miejsca. A teraz wracajmy do domu, bo się ściemnia.
Ginny pokiwała głową i gdy Harry zapłacił, złapała jego ramię. W ciemnej uliczce teleportowali się na Grimmauld Place 12.
-Do zobaczenia na kolacji- pożegnał się Harry i poszedł do swojego pokoju.

-Jak było na randce?-Cedrik nie mógł się powstrzymać.
-W porządku. Na następnej będzie bardziej romantycznie.
-Niedługo koniec wakacji, a ja nie chcę by się skończyli.
-Dobra, ale teraz wracasz do domu jak obiecałeś rodzicom.
-Pamiętam.
Zeszli na dół, gdzie Cedrik pożegnał się z innymi. Po czym zniknęli. Pani Diggory chciała by został na posiłku, ale odmówił, wymawiając się pilnymi sprawami. Zaszedł na chwile do zamku.
-Alex!-zawołał do pleców mężczyzny.
-Harry?-spytał, odwracając się. - Co ty tu robisz?
-Jestem w odwiedzinach. Jak się mają sprawy?
-Bariera otaczająca królestwo jest bardzo silna, nie wiem jak ty to robisz.
-Nic nie robię. Regulus był wzywany do Voldemorta?
-Nie, ale mówił, że jakby co to zjawi się u ciebie.
-To dobrze. Jak coś informujcie mnie.
-Zapamiętam. Do zobaczenia.
-Do następnego razu.
Wrócił  do kwatery i od razu zasnął.
Kolejnego dnia ruszył dokończyć budowę. Od razu wziął się do pracy. Najpierw wyczarował drzwi do każdego pokoju na dole.
-CONJURO FENESTRA - po chwili w każdym pomieszczeniu były okna.
Znalazł miejsce, gdzie mogli znaleźć się schody. Wskazał je swoją różdżką.
-SCALA PRODUCTIONEM -po chwili można było wejść na górę, co Harry uczynił. Znalazł się na ciepłym powietrzu.
Zaczął tak samo jak dół od wytworzenia, usztywnienia i ocieplenia ścian zewnętrznych. Potem przeszedł o ścian pokoi. Z nimi zrobił tak samo jak zewnętrznymi. Wyczarował okna i drzwi.
-Turris tectum stantes faciunt- wyszeptał i machnięciem ręką, sprawił że ze ścian zaczął się wyłaniać dach. Rosnął dopóki się nie złączył na samej górze.
-DOMUM CONSTRUCTIONS- dom pokryła biała pajęczyna, która zaraz zniknęła, usztywniając cały dom.
-Praca skończona. Jeszcze tylko pomalować i będzie dobrze.
Pod koniec wakacji dom był pomalowany na jasnoniebiesko. Jakie było zdziwienie Harry'ego, gdy przed wyjazdem do szkoły dostał oznakę prefekta i kapitana drużyny Gryffindoru. Ten dzień wybrał także na pokazanie domu.
-Muszę wam coś pokazać-zaczął podczas obiadu.
Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem.
-Co chcesz pokazać?
-Niespodzianka.
Po zjedzeniu kazał złapać się za ręce i razem z nimi zniknął. Pojawili się przed ślicznym domkiem. Był on otoczony kryształowym ogrodzeniem. Wokół domu znajdował się piękny ogród. Lily się rozpłakała, a James ją przytulił.
-To dom w Dolinie Godryka?-zapytał po chwili ciszy.
-Tak to dom w Dolinie Godryka. Przed wami stoi dom Potterów. Dlatego ciągle mnie nie było. Czasem pomagał mi Cedrik.
-Dziękujemy, Harry-powiedzieli rodzice.- Nie musiałeś.
-Ale ja chciałem. Byłem też u Gringotta w skrytce naszego rodu. Przeniosłem z niej różne rzeczy jak książki i meble.
-Nie wiem co powiedzieć-powiedział James, a Lily mu przytaknęła.
-Wracajmy do domu, bo trzeba się jeszcze spakować.
Wrócili do domu i zjedli kolację. Potem każdy poszedł do siebie.
Harry otworzył pierwszy zamek swojego kufra i spakował do niego podręczniki, pergaminy i pióra. Do drugiego schował książki, a do trzeciego całą garderobę. Do czwartego wsadził błyskawicę, pelerynę niewidkę i resztę swoich rzeczy. Do piątego włożył kociołek, składniki i wszystko co potrzebne do eliksirów, a dwa ostatnie pozostawił puste.
Wziął prysznic, przebrał się w pidżamę i poszedł spać.

-------------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam za to, że rozdział nie pojawił się w weekend. Ale po prostu nie miałam czasu i zaczęłam przepisywać, ale nie miałam siły, by dokończyć.
Możecie rzucić na mnie crucio lub obojętnie co, jeśli chcecie.
Jeszcze raz przepraszam.
Następny rozdział nie wiem kiedy będzie. Piszę go pomału i nie mam jeszcze dla niego tytułu. Więc przepraszam was za to.

9 komentarzy:

  1. nic się nie stało. Fajny rozdział. I ciekawa twórczość zaklęć :P i czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twórczość zaklęć to po prostu przetłumaczyłam na translatorze z polskiego na łaciński jak dobrze pamiętam :3

      Usuń
  2. Super rozdział <3 Ale jedno zdanie Harrego mnie rozwaliło:
    -To chociaż pójdź ze mną na piwo.
    Śmiechłam :P
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałem wszystkie 11 rozdziałów. Opowiadanie super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń