Rozdział 2
WYNIKI SUMÓW
Tego samego dnia Harry został zaproszony przez dyrektora do gabinetu.
-Harry jak miło cię widzieć-rzekł Dumbledore.- Usiądź.
Harry spełnił polecenie i usiadł naprzeciwko dyrektora.
-Chciał mnie profesor widzieć.
-Tak, muszę ci parę rzeczy wyjaśnić po tym co się dzisiaj stało. To moja wina, że Syriusz by zginął, ale dzięki tobie żyje. Gdybym był z tobą szczery, tak jak powinienem być, wiedziałbyś już dawno, że Voldemort spróbuje cię zwabić do Departamentu Tajemnic. I wtedy byś się nie dał tam zwabić. Voldemort próbował cię zabić, kiedy byłeś dzieckiem z powodu przepowiedni, która została wypowiedziana na krótko przed twoim narodzeniem.
-Przepowiednia się rozbiła-powiedział Harry.
-To co się rozbiło, było tylko kopią. Szesnaście lat temu wybrałem się do gospody pod Świńskim Łbem, aby zobaczyć się z kandytatem na stanowisko nauczyciela wróżbiarstwa.
Dumbledore wstał i podszedł do myślodsiewni. Uniósł różdżkę i dotknął jej końcem srebrzystą substancje. Z myślodsiewni wynurzyła się postać, która przemówiła:
Oto nadchodzi ten, który ma moc pokonania Czarnego Pana...
Zrodzony z tych, którzy trzykrotnie mu się oparli, a narodzi się, gdy siódmy miesiąc dobiegnie końca...
A choć Czarny Pan naznaczy go jako równego sobie, będzie miał moc, jakiej Czarny Pan nie zna...
I jeden z nich musi zginąć z ręki drugiego, bo żaden nie może żyć, gdy drugi przeżyje...
Ten, który ma moc pokonania Czarnego Pana narodzi się gdy siódmy miesiąc dobiegnie końca...
Po czym postać zniknęła.
-Profesorze, co to znaczy?
-To znaczy, że jedyna osoba, która ma szansę pokonania Lorda Voldemorta na dobre, urodziła się pod koniec lipca, szesnaście lat temu. Chłopiec miał się zrodzić rodzicom, którzy oparli się Voldemortowi trzykrotnie.
-A te słowa: "I jeden z nich musi zginąć z ręki drugiego, bo żaden nie może żyć, gdy drugi przeżyje.", czy to znaczy, że jeden z nas będzie musiał zabić drugiego?- spytał Harry.
-Tak-rzekł Dumbledore.
Po powrocie z gabinetu Dumbledore'a, Hermiona wręczyła mu proroka codziennego:
TEN, KTÓREGO IMIENIA SIĘ NIE WYMAWIA POWRACA
"Z wielką przykrością muszę stwierdzić, że czarodziej, nazywający sam się Lordem...wiecie o kogo mi chodzi... żyje i jest znów między nami. Z niemal równą przykrością zawiadamiamy o masowym buncie dementorów Azkabanu, którzy okazali się niechętni do dalszej współpracy z Ministerstwem. Uważamy, że obecnie dementorzy przyjmują rozkazy od sami wiecie kogo. Do każdej magicznej rodziny w ciągu miesiąca zostaną darmowo dostarczone podręczniki podstawowej obrony domowej i osobistej." oświadczył Minister Magii Korneliusz Knot. Szczegóły wydarzeń, które doprowadziły do takiej wymiany stanowiska Ministerstwa, nadal pozostają niejasne, choć wierzy się, że Ten, Którego Imienia Się Nie Wymawia wraz z grupą popleczników(Śmierciożercy) wdarł się osobiście do Ministerstwa Magii w czwartek wieczorem.
Albus Dumbledore, właśnie przywrócony na stanowisko dyrektora Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, ponownie przyjęty w poczet Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów oraz Przewodniczący Czarosądu, był niedostępny i jak dotąd nie skomentował wydarzeń. Przez cały rok przekonywał, że Sami-Wiecie-Kto nie jest martwy, ale zbiera zwolenników.
Harry po przeczytaniu oddał gazetę Hermionie.
-Może chodźmy się już spakować, bo już późno-zaproponowała Hermiona.
-Tak-zgodzili się pozostali.
Ruszyli do swoich dormitorium.
Następnego dnia po uczcie pożegnalnej, pojechali powozami do Hogsmeade, gdzie czekał na nich ekspres Hogwart-Londyn. Na miejscu Harry pożegnał się z przyjaciółmi i ruszył w stronę wujostwa. Po dwóch tygodniach w domu na Privet Drive nr 4 pojawili się Syriusz, Lupin i Tonks by wziąć Harry'ego do kwatery głównej, gdzie miał spędzić resztę wakacji. Na miejscu spotkał Hermionę i Rona.
-Harry!
-Hermiona, Ron, kiedy przyjechaliście?
-Chwilę przed tobą. Chodź pójdziemy do pokoju.
Gdy znaleźli się w sypialni Rona, rudzielec zapytał:
-Wiecie, że jest nowy Minister Magii?
-Kto??!- krzyknęli równocześnie Harry i Hermiona.
-Rufus Scrimgeour.
-Ten szef aurorów?
-Tak, właśnie ten.
Rozmawiali, dopóki pani Weasley nie zawołała ich na obiad. Mama Rona podeszła do okna i je otworzyła. Do środka wleciały trzy sowy, które podleciały do Harry'ego, Rona i Hermiony. Trójka przyjaciół otworzyła koperty, w których były sumy.
WYNIKI STANDARDOWYCH UMIEJĘTNOŚCI
MAGICZNYCH:
Oceny Pozytywne: Oceny Negatywne:
Wybitny (W) Nędzny (N)
Powyżej oczekiwań (P) Okropny (O)
Zadowalający ( Z) Troll (T)
HARRY JAMES POTTER OSIĄGNĄŁ:
Astronomia P
Eliksiry W
Historia magii O
Obrona przed czarną magią W+
Opieka nad magicznymi stworzeniami Z
Transmutacja W
Wróżbiarstwo N
Zaklęcia W
Zielarstwo W
-I jak wam poszło?-zapytał Harry. -Bo mi dobrze.
-Dobrze, a ci Hermiono?
-Ja... nieźle.
-Pokaż mi to-Ron wyrwał jej wyniki.- Dziewięć "wybitnych" i jeden "powyżej oczekiwań".
-No to jesteśmy uczniami owutemów.
Do jadalni weszli Syriusz i Lupin, którzy załatwiali pewną sprawę.
-I jak ci poszło, Harry?-spytał Syriusz.
-Nieźle, sam zobacz-odparł i podał mu wyniki.
-Bardzo ładnie-rzekł Black i oddał Harry'emu papier. -Kim chcesz zostać?
-Aurorem, tak samo jak Ron-uśmiechnął się Harry.
-Trzymam za was kciuki. Na pewno wam się uda.
---------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam kiedy wstawić, bo rok szkolny się zaczął. Postaram się wstawiać nowe rozdziały w weekendy. Miłego czytania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz