Żyję kochani! Nie umarłam jeszcze, a na dowód tego wstawiam dzisiaj ten rozdział. Trochę zapomniałam o tym rozdziale, ale już jest skończony i wydaje mi się, że jest w sam raz. Miłego czytania
Rozdział 21
Rozdział 21
Dwa lata w dwa dni cz.2
Harry zdenerwowany maszerował po swojej komnacie, oczekując na obudzenie się Draco i jego rodziny. W końcu zamyślony, stanął przy oknie. Z rozmyślań wyrwało go ciche pukanie do drzwi i wejście strażnika.
-Panie-mężczyzna ukłonił się na znak szacunku. -Obudzili się.
-Dziękuję, Juliuszu. Zaraz do nich pójdę.
Strażnik ostatni raz się pokłonił i wyszedł z pomieszczenia.
Zielonooki zamknął oczy i złapał połączenie z Alexem.
~Zaprowadź Malfoy'ów do komnaty do posiedzeń. Zaraz do was przyjdę.
~Dobrze, Harry-ciemnowłosy zerwał połączenie.
Młody Potter ruszył w stronę pomieszczenia. W połowie drogi złapał się za bliznę i upadł na ziemię po ścianie. W tej chwili nie był w swoim ciele, lecz widział wszystko oczami Voldemorta.
W ciemnej komnacie stali jego najlojalniejsi zwolennicy, Wewnętrzny Krąg. Słudzy, którym mógł ufać, ale jak wiadomo Czarny Pan nikomu nie ufa. Wszedł w umysł w swojego sługi i ujrzał chłopaka w czarnej szacie. Potem błysk zaklęcia i ciemność. Wyszedł ze wspomnienia i wściekły wrzasnął.
-Kim on był?!
-P-panie, my n-nie wiemy-jąkał się Dołohow.
-Nie wiesz? Crucio!!-komnatę wypełnił krzyk śmierciożercy. Po jakimś czasie Voldemort cofnął zaklęcie.-A teraz wynocha i macie znaleźć mi tego chłopaka!
Harry powoli wracał do swojej świadomości. To co zobaczył, wprawiło go w ... no właśnie w co? Sam tego nie wiedział. Podniósł się z podłogi i wszedł do komnaty.
-Przepraszam, coś mnie zatrzymało-powiedział i usiadł na fotelu.
~Harry, coś się stało? Bo taki jakiś blady jesteś-usłyszał w głowie głos Alexa.
~Potem ci powiem.
-Jak się czujecie?-skierował pytanie do rodziny Malfoy'ów.
-Nawet nieźle, Harry. Kiedy zaczniemy szkolenie?
-Właśnie dlatego was zwołałem, Draco. Mamy dwa lata na całe szkolenie, więc na pewno zdążymy ze wszystkim. Od jutra każdy z nauczycieli zacznie z wami lekcje, a już pod koniec szkolenia będziecie potrafili wszystko co my. Narcyzo, Lucjuszu wybierzcie sobie kogoś na strażnika tajemnicy, bo na waszym domu założymy zaklęcie Fideliusa. Macie na to kilka miesięcy. Jakieś pytania?
-Raczej nie.
-No to możecie wracać do siebie.
Każdy ruszył w swoją stronę. Harry z Alexem udali się do prywatnych komnat tego pierwszego.
-Opowiadaj co widziałeś.
-Wczoraj byłem na Nokturnie i...-zielonooki opowiedział wszystko od początku. Nie pominął także swojej wizji.
-Czyli myślisz, że będą ciebie szukać?
-Nie jestem pewny do końca, ale Voldemort chcę wiedzieć kim jest ten tajemniczy mężczyzna.
-Może nie wychodź z zamku bez strażników?
-Nie mów głupstw. Poradzę sobie, ale bardziej martwi mnie to, że może przez to krzywdzić niewinnych.
-Nie zamartwiaj się tym, bo nic nie możemy z tym zrobić. On jest po ciemnej stronie i możemy jedynie próbować chronić ludzi.
-Ale co jeśli nie damy rady? Nie uporamy się z tym?
-Harry! -krzyknął Alex. -Co ci dzisiaj jest? Jakiś taki ponury jesteś. Inny niż zawsze...-zamyślił się. -Mam pomysł! Przebieraj się, ale szybko. Rozluźnisz się przy ognistej!
Jak stary czarodziej kazał, tak młodszy zrobił. Ubrał się w czarną bluzkę i ciemne jeansy. Na ramiona narzucił skórzaną kurtkę. Pierwszy mężczyzna nie czekając, złapał Wybrańca i deportował się do mugolskiej uliczki, dobrze wiedząc, że spacer może pomóc młodemu ochłonąć i wszystko przemyśleć.
***
Następnego dnia Harry wstał w lepszym humorze. Ognista i spacer pomogli mu pozbierać myśli. Na śniadanie zszedł nucąc jakoś melodię, którą usłyszał niedawno.
~Widzę, że dzisiaj masz lepszy humorek-zaśmiał się w myślach Camelot.
~Siedź tam cicho-roześmiał się Wybraniec.
-Dobrego dnia, kochani-zielonooki usiadł na swoim miejscu i zajął się jedzeniem. Pozostali wymienili ze sobą rozbawione spojrzenia.
Kiedy wszyscy skończyli pałaszować, Harry ruszył do sali, gdzie miały odbyć się zajęcia. Machnięciem ręki zmienił wystrój ponurej sali. Zniknęły ławki i krzesła, za to pojawiły się cztery fotele w czterech różnych kolorach. Na pierwszy rzut oka widoczna była góra książek dla nowych członków. Wchodząc Malfoy'owie, skierowali się do stołu, gdzie znajdowały się ich podręczniki. Zaciekawieni, zaczęli je przeglądać, a wtedy ktoś odchrząknął za nimi. Przestraszeni obejrzeli się do tyłu i zobaczyli Harry'ego siedzącego w zielonym fotelu.
-Ty idioto. Przestraszyłeś nas-odezwał się potomek byłego śmierciożercy.
-Musiałem jakoś zwrócić waszą uwagę na moją osobę. Widzę, że już zobaczyliście wasze podręczniki?
-Nasze podręczniki? Nie za dużo ich?
-Nie. Jest ich sam raz.
Lucjusz z powątpieniem spojrzał na książki.
-Nie wydaje mi się.
-Będziemy tak gadać czy chcecie się czegoś nauczyć?
-Mi to nie przeszkadza-mruknął ślizgon.
-Mówiłeś coś, Dracuś?
-Jasne, że nie. Przesłyszałeś się.
-Zaczniemy od tego, że magia złotych serc jest skomplikowana, ale łatwa do nauki. Tak wiem, że to może trochę źle brzmi, ale tak najłatwiej mi będzie to wytłumaczyć. Zaklęcia nie są proste i są znane tylko mieszkańcom królestwa oraz członkom. Dlatego przyniosłem wam te książki, gdyż musicie najpierw poznać wymowę każdego zaklęcia, a potem ruch ręką.
Reszta lekcji minęła na czytaniu wszystkich informacji. Tydzień zleciał bardzo szybko... Potem rok... A następnie dwa lata. Wszyscy byli tak zajęci, że nie zauważyli jak ten czas im uciekł. Przyszła kolej na imprezę, która oznaczała zakończenie szkolenia. W tym pięknym dniu Malfoy'owie stali się w pełni członkami bractwa złotych serc.
Wszyscy, którzy się znajdowali na zamku, w ten dzień świętowali przy alkoholu, ognistej oraz pogaduszkach. Nawet ci z najmocniejszą głową bełkotali coś pod nosem. Jedyny Harry, który w dłoniach trzymał butelkę ognistej, w pełni miał świadomość co się dzieje wokół. Znalazł wzrokiem przyjaciela i wyciągnął go za ucho na korytarz. Alex gadając coś bez sensu, wypił do końca alkohol.
-Czego?-warknął, nie odrywając mętnego wzroku od zielonookiego.
Harry nic nie mówiąc, wyciągnął dłoń przed siebie i położył na skroniach Camelota, szepcząc zaklęcie.
-Vocatusbrakus
W jednej sekundzie starszy czarodziej złapał się za głowę.
-Co ja tutaj robię?-zapytał śmiejącego się wybrańca.
-Stoisz?-odpowiedział retorycznie.
-Ale ostatnie co pamiętam to siedziałem z twoim ojcem, mamą i Syriuszem przy ognistej, a potem nic nie pamiętam. Ale o co chodzi?
-Chcę, abyś w sobotę znajdował się na zamku w towarzystwie kilku mężczyzn. Sprawdzimy posiadłość Malfoy'ów, a potem ją zabezpieczymy.
-Dobra, a teraz chodźmy się nachlać.
-Oj Alex, Alex. Tylko jutro nie krzycz, że cię łeb nawala.
Oboje wrócili do sali, gdzie Draco pił już chyba piątą butelkę ognistej.
-Draco, wyluzuj trochę!-krzyknął zielonooki, na co blondyn rozlał napój na swoją koszulkę.
-I widzisz co zrobiłeś? Teraz muszę się przebrać-jęczał, a po chwili wyszedł.
Potter zaśmiał się z niego i skierował się do Syriusza, który w najlepsze gadał z Jamesem.
-Harry!-zawołał i wstał z fotela, ruszając w stronę chłopaka. Nagle potknął się o jakoś butelkę i runął jak długi na podłogę.
-Kurde! Kto tu wywalił tą butelkę?!
-I jak ja się potem wytłumaczę Dumbledore'owi?-czarnowłosy pokręcił głową.- Upiłem jego nauczycieli i ucznia. Dyrektor mnie zabije.
Harry główkując poszedł do kuchni, gdzie na jego widok skrzaty się skłoniły.
-Ile razy już mówiłem, że nie musicie się kłaniać. Kiro, czy mogłabyś zdobyć eliksir na kaca?
-Tak, panie, to znaczy Harry.
-Ratujesz mi życie. Dziękuję
Chwile potem skrzatka podała mu fiolkę z eliksirem. Chłopak zabezpieczył ją i odesłał do swojej komnaty. Po załatwieniu tej sprawy wrócił do sali i otworzył butelkę ognistej. Z głupkowatym uśmiechem wyobrażał sobie jutrzejszy ból głowy pozostałych i ich słodką pobudkę.
Harry taki niegrzeczny. Już pewnie szykuje sobie szatański plan jak im dokopać. Nie wiem czy do 18 pojawi się rozdział, a potem nie będę miała kiedy go wstawić. 18 wieczorkiem jadę na wycieczkę klasową i dopiero wrócę 23, więc mam nadzieję, że wkrótce znów się zobaczymy. Może między czasie napiszę wam jakoś miniaturkę? A teraz życzę wam miłego tygodnia <3
Ps O czym chcielibyście miniaturkę?
Ps O czym chcielibyście miniaturkę?
Dziękuje! Dziękuje! Dziękuje, że nie zapomniałaś.
OdpowiedzUsuńI znowu cisza...
OdpowiedzUsuńZaczęłam pisać kolejną część, ale wena mi się schowała i zabrakło mi pomysłów na dalsze pisanie :c
UsuńWięc życzymy by wena powróciła
OdpowiedzUsuńA dziękuję dziękuję
OdpowiedzUsuń52 years old Librarian Nathanial Beevers, hailing from Levis enjoys watching movies like "Rise & Fall of ECW, The" and Driving. Took a trip to Lagoons of New Caledonia: Reef Diversity and Associated Ecosystems and drives a Ford GT40 Prototype. zobacz te witryne
OdpowiedzUsuń