Rozdział 14
Mecz
Mecz
W białym pokoju na łóżku leżał czarnowłosy młodzieniec. Minęły dwa dni odkąd stracił przytomność. Przy nim czuwał ciemnowłosy mężczyzna o niebieskich oczach. Niepokoił się o swojego króla. W końcu młodzieniec poruszył ręką i otworzył oczy, od razu je zamykając.
-Harry-rzekł Alex, zasłaniając okna.
-Co się stało?
-Byłeś nieprzytomny dwa dni. Wypij-pomógł chłopcu usiąść i wlał do ust eliksir wzmacniający.- Zawołam Jasmin.
Po chwili mężczyzna wrócił z blondwłosą kobietą.
-Harry, uważaj na siebie, bo za często lądujesz w szpitalach.
-Nie moja wina, że kłopoty mnie znajdują.
-Nic ci nie jest- powiedziała Jasmin, gdy skończyła go badać. -Ale przez kilka dni masz pić ten eliksir-podała eliksir.
Jeszcze tego dnia mógł wrócić do Hogwartu. Gdy wszedł do pokoju, zaatakowała go burza brązowych włosów,
-Gdzieś ty był?
-Hermi, dusisz mnie. A gdzie byłem, to nie mogę powiedzieć.
-Stary, widziałeś prologa codziennego?
-Nie widziałem-Harry wziął gazetę i zaczął czytać.
"O cholera-pomyślał.-Oby nie połączyli faktów."
Gdy skończył, odezwał się:
-Ciekawe, kim byli. Muszę iść do dormitorium-powiedział i poszedł.
Wziął kartkę i napisał:
NABORY DO DRUŻYNY QUIDDITCHA W SOBOTĘ O GODZINIE 15.00
HARRY POTTER
Nadeszła sobota, Harry przebrał się w szatę kapitana i wyszedł na boisko. Stało tam około 40 gryfonów.
-Uczniowie z pierwszego roku są proszeni o zejście z boiska-odezwał się Harry i z boiska zeszło dziesięcioro pierwszaków. -Od tego roku nasza drużyna będzie efektowniej pracować. Ufam, że wszyscy tutaj będą się starali, ale jeśli ktoś chce się bardziej skupić na nauce to droga wolna. Wybierzemy ścigających, pałkarzy i obrońce.Zaczniemy od ścigających.
Dwie godziny później skład drużyny był następujący:
Obrońca Ron Weasley
Ścigająca Ginny Weasley
Ścigająca Katie Bell
Ścigająca Demelza Robins
Pałkarz Ritchie Coote
Pałkarz Jimmy Peakers
Szukający Harry Potter
-Za parę dni zaczniemy treningi, ale was jeszcze o tym poinformuję- gdy skończył, poszedł przebrać się w szatę. Resztę dnia spędził razem z Ginny.
Pierwszy mecz miał się odbyć za tydzień między Gryffindorem a Slytherinem. Drużyna lwów trenowała każdego dnia, kiedy tylko mogli.
Nadszedł ten dzień, kiedy miał odbyć się mecz. Uczniowie siedzieli wraz z nauczycielami na trybunach. Drużyny przygotowywali się do nadchodzącego meczu. W szatni gryfonów Harry przemawiał do graczy.
-Ten rok będzie dla nas szczęśliwy. Ćwiczyliśmy ze wszystkich sił jak i efektownie. Nie zważaliśmy na pogodę i nawet w deszcz siedzieliśmy na miotłach. Pokażmy, że stać nas na więcej niż w poprzednich latach i zdobędziemy puchar Quidditcha. A teraz pokażmy na co nas stać.
-A oto drużyna Gryffindoru. Obrońca Ron Weasley, Ścigające Ginny Weasley, Katie Bell oraz Demelza Robins. Pałkarze lwów Ritchie Coote i Jimmy Peakers oraz kapitan i szukający Harry Potter.
Wśród gryfonów zrobiło się głośno.
-A teraz powitalny drużynę Slytherinu.Obrońca Miles Bletchley. Ścigający Veisey, Kasjusz Warrington oraz Urquhart. Pałkarze to Vincent Crabbe i Gregory Goyle. Oraz ich szukający i kapitan Draco Malfoy. A teraz kapitanowie proszeni są o uściśnienie dłoni.
-To ma być czysta gra-powiedziała pani Hooch.
Harry i Draco podali sobie dłonie, po czym wsiedli na miotły.
-I zaczynamy. Kafla zdobyła Demelza.
Demelza podała kafla do Ginny, która wbiła bramkę.
10:0 dla Gryffindoru
Miles podał do Veiseya. Ten rzucił do Kasjusza. Katie i Ginny podleciały z obu stron chłopaka i chciały zabrać mu piłkę, lecz od rzucił do Urquharta. Niestety Demelza przejęła piłkę i już leciała do bramki Slytherinu. Draco i Harry za to wypatrywali znicza.
Było już 50:30 dla Gryffindoru, gdy oboje szukający dostrzegli błysk znicza.
-Szukający chyba dostrzegli znicza. Lecą obok siebie w sobie wiadomym kierunku. I gol dla Slytherinu. Jest 50:40 dla Gryfonów. I tak jest znicz... Harry złapał znicza ułamek sekundy przed Draco. Gryffindor wygrywa 200: 40
Wokół drużyny lwów zebrał się cały dom.
-Co powiecie na imprezę do późna?
-Tak!-krzyknęli chórem.
-No to idziemy świętować.
Gracze poszli się przebrać, a gdy wrócili do dormitorium było już miejsce na zabawę.
-Zgredek- zawołał Harry.
-Harry Potter wzywał Zgredka, sir.
-Czy mógłbyś załatwić piwo kremowe i jakieś jedzenie?
-Tak jest, sir.
Po chwili w pokoju pojawiło się piwo i przekąski. Gryfoni nie pojawili się na kolacji, ale Dumbledore uspokoił McGonagall, że pewnie świętują zwycięstwo.
Zaś w pokoju wspólnym w wieży Gryffindoru na cały regulator grała muzyka. Wszyscy wygłupiali się w rytm piosenki. Nagle w pokoju zabrzmiała spokojna muzyka. Harry poprosił Ginny do tańca. Tańczyli przytuleni do siebie. Nawet nie zauważyli, gdy nadeszła 24.00. Trzeba było się pomału zbierać, bo jutro miały być lekcje. Wszyscy ruszyli do sprzątania i trochę po 1.00 poszli do swoich dormitorium.
Końcówkę pisałam dzisiaj, więc nie wiem czy się wam spodoba.
Mam pytanie. Co byście chcieli przeczytać w następnym rozdziale? Jakiś pomysł? Jak tak, to śmiało piszcie Do zobaczenia misiaczki ^.^
Oczywiście standardowo Harry w szpitalu. Czekam na następny rozdział. Jezyem zdziwiona, że już prawie koniec miesiąca i nic.
OdpowiedzUsuńNie mam pomysłu na napisanie kolejnego. Może coś doradzisz?
UsuńNiech pomyślę? Nowi nauczyciele-są, Harry w szpitalu-był, pierwszy mecz- był. To może by tak naprzykład ukazać jedną z lekcji z nowym nauczycielem?
OdpowiedzUsuńDobry pomysł :D
UsuńKiedy kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuń