Rozdział dedykuję moim przyjaciółkom Gusio Fredce i Kiwirmie (ona będzie wiedziała).
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 6
Spotkanie
Potter obudził się bardzo szybko.
-Dopiero 5.00. Muszę czekać jeszcze 19 godzin do północy.
Zaczął czytać książkę od taty "Dowcipy Huncwotów". Wyczytał dużo fajnych pomysłów na wypróbowanie w szkole. Godzinę później wybrał się do kuchni. Przygotował naleśniki dla każdego. Gdy był po śniadaniu, wrócił do swojego pokoju. Wziął plecak i z myślą, że nikt go nie wykryje w domu pełnym dorosłych czarodziejów rzucił zaklęcie zmniejszająco-zwiększające na plecak. Do niego włożył kilka książek, które dostał na urodziny w tym te od rodziców błyskawicę, mapę huncwotów oraz pelerynę niewidkę. Różdżkę położył do kieszeni, by w razie czego mieć ją w pobliżu. Harry'emu godziny leciały bardzo wolno. Razem z Ronem, Hermioną i Ginny odrobił zadane eseje z eliksirów, transmutacji i zaklęć. Po kolacji poszedł się położyć do 23.30. Wpół do dwunastej wstał i ubrał się w czarną koszulkę ze smokiem, na to założył ciemną bluzę i w takim samych kolorze spodnie. O wyznaczonej godzinie pojawił się w parku. Na ławce siedział mężczyzna z jego snu. Był ubrany w ciemną szatę.
-Witaj Harry. Jestem...-zaczął.
-Alex. Tak wiem.
-Usiądziemy?
-Oczywiście.
Gdy oboje usiedli wygodnie ciemnowłosy zaczął:
-Jak już wiesz, nazywam się Alex Camelot. Mieszkam w Golden Kingdom. Przybywam żeby zabrać Cię do naszego królestwa, do bractwa złotych serc. Na królestwo nałożona została pętla czasu. Tu miną dwa dni, a tam dwa lata. Przejdziesz inicjację, a potem szkolenie.
-A kto jest u was władcą?
-Twoi rodzice. Lily i James, książę.
-Ale oni nie żyją.
-Żyją. Opowiedzą tobie, książę, gdy się spotkacie. możemy ruszać?
-Tak.
Harry złapał Alexa za ramię i zniknęli. Pojawili się przed wielkim złotych zamkiem. Mężczyzna poprowadził go do jego komnaty. Był to duży pokój o ścianach złoto-czerwonych.
-Skrzat zaraz przyniesie kolacje. Jutro go zawołaj, a on zabierze cię do jadalni, książę.
-Dobrze-rzekł Harry i ruszył do łazienki. Leząc w wannie, myślał czy to nie sen. Gdy szedł do pokoju, po kąpieli, pojawił się skrzat.
-Paniczu, twoja kolacja. Jestem osobistym skrzatem panicza.
-Mów mi Harry. Dziękuję-powiedział Harry.-Jak masz na imię?
-Mgiełka, paniczu Harry-rzekła skrzatka i kładąc kolację na stole, zniknęła. Na talerzu były tosty i naleśniki. Zjadł i położył się do wielkiego łoża. Nie minęło kilka sekund jak zasnął.
Następnego dnia wstał, gdy pierwszy ptaszek zaczął ćwierkać. Obok niego na krześle leżała ciemna szata. Ubrał się w nią i zawołał:
-Mgiełko!
-Słucham, paniczu Harry?-spytała, od razu jak się pojawiła.
-Zaprowadzisz mnie do jadalni?
-Tak. Proszę za mną.
Szli kilka minut przez korytarz i jeszcze jeden, aż stanęli przed wielkimi wrotami. Były one złote, jak większość rzeczy w zamku. Harry pchnął jedno z wrót i powoli wszedł do środka. Była to wielka sala z kilkoma stołami. Na podwyższeniu był jeszcze jeden, za którym zasiadała rodzina królewska. Siedziało tam dwoje ludzi. Wysoki mężczyzna, podobny do Harry'ego, o brązowych oczach w koronie i kobieta o zielonych oczach i rudych włosach z diademem królewskim na głowie. Gdy podszedł bliżej, ukłonił się, jak przystało na dobrze wychowanego chłopca. Król i królowa podnieśli się z krzeseł i ruszyli do Harry'ego. Kobieta wyciągnęła ręce i powiedziała, przyciągając go do siebie:
-Synku
-Mamo-odparł. Gdy Lily go puściła, przyszedł czas na Jamesa.
-Harry. Tak bardzo tęskniliśmy.
-A... j-ja za wami- wyjąkał Potter junior w ramionach ojca.
-Może usiądziemy przy śniadaniu, a potem porozmawiamy-przerwała im Lily.
Usiedli przy stole. Harry siedział między rodzicami. Po skończonym posiłku we trójkę udali się do komnat królewskim, jak się okazało naprzeciwko jego pokoju. Ta komnata była trochę większa niż jego, ale w tych samych kolorach. Przy kominku stały fotele. Tam właśnie się wybrali.
Pierwszy odezwał się Harry.
-Jak to się stało, że żyjecie? Przez tyle lat myślałem, że jesteście martwi.
-Harry, to jest trudniejsze niż myślisz. Tamtej nocy nie umarliśmy, ale dostając klątwą, zapadliśmy w sen. Gdy było po wszystkim, a Hagrid zabrał cię na prośbę Dumbledore'a, do naszego domu w dolinie Godryka teleportowało się kilkoro ludzi z Golden Kingdom, którzy byli w zamku i dowiedzieli się o ataku na nas. Gdy ujrzeli mnie i Lily na podłodze, zabrali nas tu i podali nam potrzebne eliksiry, po których się obudziliśmy. Alex z dwoma ludźmi przeszukali dom w celu znalezienia ciebie, lecz wrócili z niczym. Mieszkańcy Golden Kingdom nazywani są aniołami.
-Dlaczego anioły i ktoś jeszcze jest nimi, a tu nie mieszka?
-Synu-zabrała głos Lily.- Nazywają nas aniołami, ponieważ na bitwę lub walkę ubieramy się na biało i tylko rodzina królewska ma biało-złote szaty. Aniołem jest Remus Lupin, Ninfadora Tonks, Syriusz Black i jego rodzina. Regulus jest naszym szpiegiem u śmierciożerców. Rodzina Syriusza mieszka w królestwie. A ja jestem czarodziejką czystej krwi, gdyż moi rodzice są czarodziejami czystej krwi. Już niedługo ich poznasz, tak samo jak rodzinę Jamesa.
-A dyrektor o tym wie?
-O tym, że żyjemy? Nie wie, ponieważ nie ma pojęcia o Golden Kingdom. Królestwo jest zabezpieczone najsilniejszymi zaklęciami władcy i jego dowódców oraz niektórych mieszkańców.
-Ale chcemy się ujawnić, dlatego gdy skończysz szkolenie, zdejmiemy pętle czasu i pojawimy się w domu Syriusza z tobą.
Nagle Harry zaczął się śmiać. James i Lily razem zapytali:
-Co ci jest, synu?
-Wyobraźcie sobie haha minę Łapy haha gdy zobaczy haha martwych haha przyjaciół-odparł Harry w przerwach od napadu śmiechu. Po chwili wszyscy w pokoju się śmiali.
-A co porabiałeś w Hogwarcie?
-Nic ciekawego.
Na pierwszym roku zostałem najmłodszym graczem w Quidditchu, ochroniłem kamień filozoficzny i nabyłem sobie wroga.
Na drugim roku uratowałem siostrę przyjaciela, zabiłem bazyliszka i gadałem ze wspomnieniem Voldemorta, które było horcruxem.
Na trzecim poznałem trzech huncwotów, a mianowicie Remusa Lupina i Syriusza oraz Petera. Poznałem też ich historię, czyli o niewinności Blacka i zdradzie Pettigrew.
Czwarty rok był katastrofą. Zostałem czwartym zawodnikiem turnieju trójmagicznego. W trzecim zadaniu, gdy razem z Cedrikiem złapałem puchar, przeniósł nas na cmentarz. Tam Cedrik został zabity, z mojej winy, potem Voldemort się odrodził używając mojej krwi.
Piąty rok był straszny, gdyż OPCM prowadziła Dolores Umbridge, która uczyła tylko teorii.Za namową Rona i Hermiony prowadziłem grupę Gwardia Dumbledore'a, Pod koniec roku odbyła się bitwa w Ministerstwie. O mało co Syriusz by zginął.
-Ale ty go uratowałeś.
-Yhy -mruknął Harry, kiwając głową.
-Harry, musisz coś wiedzieć...
---------------------------------------------------------
Jak ja kocham was trzymać w niepewności, co będzie dalej.
Jak myślicie, co chcą powiedzieć rodzice Harry'emu??
Kto zgadnie temu zadedykuję następny rozdział :3
Czekam kochani
-Witaj Harry. Jestem...-zaczął.
-Alex. Tak wiem.
-Usiądziemy?
-Oczywiście.
Gdy oboje usiedli wygodnie ciemnowłosy zaczął:
-Jak już wiesz, nazywam się Alex Camelot. Mieszkam w Golden Kingdom. Przybywam żeby zabrać Cię do naszego królestwa, do bractwa złotych serc. Na królestwo nałożona została pętla czasu. Tu miną dwa dni, a tam dwa lata. Przejdziesz inicjację, a potem szkolenie.
-A kto jest u was władcą?
-Twoi rodzice. Lily i James, książę.
-Ale oni nie żyją.
-Żyją. Opowiedzą tobie, książę, gdy się spotkacie. możemy ruszać?
-Tak.
Harry złapał Alexa za ramię i zniknęli. Pojawili się przed wielkim złotych zamkiem. Mężczyzna poprowadził go do jego komnaty. Był to duży pokój o ścianach złoto-czerwonych.
-Skrzat zaraz przyniesie kolacje. Jutro go zawołaj, a on zabierze cię do jadalni, książę.
-Dobrze-rzekł Harry i ruszył do łazienki. Leząc w wannie, myślał czy to nie sen. Gdy szedł do pokoju, po kąpieli, pojawił się skrzat.
-Paniczu, twoja kolacja. Jestem osobistym skrzatem panicza.
-Mów mi Harry. Dziękuję-powiedział Harry.-Jak masz na imię?
-Mgiełka, paniczu Harry-rzekła skrzatka i kładąc kolację na stole, zniknęła. Na talerzu były tosty i naleśniki. Zjadł i położył się do wielkiego łoża. Nie minęło kilka sekund jak zasnął.
Następnego dnia wstał, gdy pierwszy ptaszek zaczął ćwierkać. Obok niego na krześle leżała ciemna szata. Ubrał się w nią i zawołał:
-Mgiełko!
-Słucham, paniczu Harry?-spytała, od razu jak się pojawiła.
-Zaprowadzisz mnie do jadalni?
-Tak. Proszę za mną.
Szli kilka minut przez korytarz i jeszcze jeden, aż stanęli przed wielkimi wrotami. Były one złote, jak większość rzeczy w zamku. Harry pchnął jedno z wrót i powoli wszedł do środka. Była to wielka sala z kilkoma stołami. Na podwyższeniu był jeszcze jeden, za którym zasiadała rodzina królewska. Siedziało tam dwoje ludzi. Wysoki mężczyzna, podobny do Harry'ego, o brązowych oczach w koronie i kobieta o zielonych oczach i rudych włosach z diademem królewskim na głowie. Gdy podszedł bliżej, ukłonił się, jak przystało na dobrze wychowanego chłopca. Król i królowa podnieśli się z krzeseł i ruszyli do Harry'ego. Kobieta wyciągnęła ręce i powiedziała, przyciągając go do siebie:
-Synku
-Mamo-odparł. Gdy Lily go puściła, przyszedł czas na Jamesa.
-Harry. Tak bardzo tęskniliśmy.
-A... j-ja za wami- wyjąkał Potter junior w ramionach ojca.
-Może usiądziemy przy śniadaniu, a potem porozmawiamy-przerwała im Lily.
Usiedli przy stole. Harry siedział między rodzicami. Po skończonym posiłku we trójkę udali się do komnat królewskim, jak się okazało naprzeciwko jego pokoju. Ta komnata była trochę większa niż jego, ale w tych samych kolorach. Przy kominku stały fotele. Tam właśnie się wybrali.
Pierwszy odezwał się Harry.
-Jak to się stało, że żyjecie? Przez tyle lat myślałem, że jesteście martwi.
-Harry, to jest trudniejsze niż myślisz. Tamtej nocy nie umarliśmy, ale dostając klątwą, zapadliśmy w sen. Gdy było po wszystkim, a Hagrid zabrał cię na prośbę Dumbledore'a, do naszego domu w dolinie Godryka teleportowało się kilkoro ludzi z Golden Kingdom, którzy byli w zamku i dowiedzieli się o ataku na nas. Gdy ujrzeli mnie i Lily na podłodze, zabrali nas tu i podali nam potrzebne eliksiry, po których się obudziliśmy. Alex z dwoma ludźmi przeszukali dom w celu znalezienia ciebie, lecz wrócili z niczym. Mieszkańcy Golden Kingdom nazywani są aniołami.
-Dlaczego anioły i ktoś jeszcze jest nimi, a tu nie mieszka?
-Synu-zabrała głos Lily.- Nazywają nas aniołami, ponieważ na bitwę lub walkę ubieramy się na biało i tylko rodzina królewska ma biało-złote szaty. Aniołem jest Remus Lupin, Ninfadora Tonks, Syriusz Black i jego rodzina. Regulus jest naszym szpiegiem u śmierciożerców. Rodzina Syriusza mieszka w królestwie. A ja jestem czarodziejką czystej krwi, gdyż moi rodzice są czarodziejami czystej krwi. Już niedługo ich poznasz, tak samo jak rodzinę Jamesa.
-A dyrektor o tym wie?
-O tym, że żyjemy? Nie wie, ponieważ nie ma pojęcia o Golden Kingdom. Królestwo jest zabezpieczone najsilniejszymi zaklęciami władcy i jego dowódców oraz niektórych mieszkańców.
-Ale chcemy się ujawnić, dlatego gdy skończysz szkolenie, zdejmiemy pętle czasu i pojawimy się w domu Syriusza z tobą.
Nagle Harry zaczął się śmiać. James i Lily razem zapytali:
-Co ci jest, synu?
-Wyobraźcie sobie haha minę Łapy haha gdy zobaczy haha martwych haha przyjaciół-odparł Harry w przerwach od napadu śmiechu. Po chwili wszyscy w pokoju się śmiali.
-A co porabiałeś w Hogwarcie?
-Nic ciekawego.
Na pierwszym roku zostałem najmłodszym graczem w Quidditchu, ochroniłem kamień filozoficzny i nabyłem sobie wroga.
Na drugim roku uratowałem siostrę przyjaciela, zabiłem bazyliszka i gadałem ze wspomnieniem Voldemorta, które było horcruxem.
Na trzecim poznałem trzech huncwotów, a mianowicie Remusa Lupina i Syriusza oraz Petera. Poznałem też ich historię, czyli o niewinności Blacka i zdradzie Pettigrew.
Czwarty rok był katastrofą. Zostałem czwartym zawodnikiem turnieju trójmagicznego. W trzecim zadaniu, gdy razem z Cedrikiem złapałem puchar, przeniósł nas na cmentarz. Tam Cedrik został zabity, z mojej winy, potem Voldemort się odrodził używając mojej krwi.
Piąty rok był straszny, gdyż OPCM prowadziła Dolores Umbridge, która uczyła tylko teorii.Za namową Rona i Hermiony prowadziłem grupę Gwardia Dumbledore'a, Pod koniec roku odbyła się bitwa w Ministerstwie. O mało co Syriusz by zginął.
-Ale ty go uratowałeś.
-Yhy -mruknął Harry, kiwając głową.
-Harry, musisz coś wiedzieć...
---------------------------------------------------------
Jak ja kocham was trzymać w niepewności, co będzie dalej.
Jak myślicie, co chcą powiedzieć rodzice Harry'emu??
Kto zgadnie temu zadedykuję następny rozdział :3
Czekam kochani
JAK MOGŁAŚ SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE??!!!
OdpowiedzUsuńSUPER ROZDZIAŁ!!!
Harry księciem???? Robi się dziwnie....
Ale i tak super!!!!!!
Czekam na kolejny i przepraszam za nie wstawienie rozdziału w mnie!
Mogłam skończyć :D Bo kocham kończyć
UsuńCo do Harry'ego jako księcia. Tam mi wena powiedziała i musiało być :3
Następny za tydzień
A za ten rozdział nie wstawiony:
CRUCIO
AAAAAAA *wije się w agonii*
UsuńKIEDY NASTEPNY ROZDZIAL?!
OdpowiedzUsuńPostaram się dodać jak najszybciej i jak będę miała czas :P
Usuń