Rozdział 4
Przygotowania i sen
Zbliżają się urodziny Harry'ego, 31 lipca. Wszyscy, oprócz Harry'ego, planują imprezę urodzinową podobną do tej poprzedniej. Pewnego dnia nadarzyła się okazja by to wszystko zaplanować, ponieważ Harry wyszedł gdzieś z Syriuszem. Black miał się wszystkiego dowiedzieć wieczorem od Molly, gdy dzieci zasną.
-Jak wiecie-zaczęła pani Weasley. -zbliżają się urodziny Harry'ego i jak każdy pomyślał, moglibyśmy urządzić przyjęcie-niespodziankę.Syriusz przyniesie piwo kremowe jeden dzień przed urodzinami, ponieważ gdy będziemy przygotowywać, on wyciągnie Harry'ego z domu. Ginny z Hermioną pomogą mi w kuchni, Ron, Lupin i Tonks przygotują salę, a Fred i George zaproszą gości. Przyjadą jeszcze Bill i Charlie.
-Mamo, a co z prezentami?-spytał Ron.
-Myślałam, żeby je kupić, gdy pójdziemy na Pokątną, ale nie wiem kiedy dostaniecie listy z Hogwartu. Zobaczymy jeszcze.
W tym czasie
-Syriusz, gdzie my idziemy?
-Zobaczysz-po chwili milczenia dodał-złap mnie za rękę.
Po chwili znikli z parku, a pojawili się przed wielką bramą.
-Co to było?-zapytał Harry.
-Deportowaliśmy się-odparł Syriusz.-Zaraz ktoś powinien się pojawić.
Po chwili za bramą zjawił się Hagrid.
-Cholibka Harry jak ja cię dawno nie widziałem.
Hagrid otworzył bramę i wpuścił ich do środka. Poszli w stronę chatki. Obok domku Harry zobaczył:
-Hardodziób!
Podszedł do hipogryfa i nie spuszczając go z oczu, ukłonił się tak jak uczył go Hagrid. Zwierzę po chwili się mu odkłoniło. Podszedł do niego i go pogłaskał. Spojrzał pytająca na Syriusza, który skinął głową. Wsiadł na Hardodzioba i już ich nie było.
-Cholibka, Harry lubi tego Hardodzioba.
-Tak samo lubi jak Quidditcha i latanie.
-Co cię do mnie sprowadza, Syriuszu?
-Niedługo są urodziny Harry'ego, przyjdziesz?
-Cholibka, pewnie.
Po jakieś godzinie wrócił Harry na Hardodziobie.
-Gdzie ty byłeś?
-Na polanie.
-Dobra. My już wracamy.
Hagrid ich odprowadził za bramę, gdzie się deportowali do kwatery. Następnego dnia dostali listy z Hogwartu.
-Jutro wybieramy się na Pokątną-rzekła Molly Weasley.
Kolejnego dnia, gdy byli gotowi, Syriusz rzekł:
-Ja się z Harrym deportujemy. Spotkamy się na Pokątnej.
I zniknęli. Na ulicy Pokątnej Harry podał mu listę podręczników.
-Masz kupić tylko 5 podręczników. Poradnik transmutacji dla zaawansowanych, Konfrontacja z Bezimiennymi, Standardowa księga zaklęć(1-6) Mirandy Goshawk, Eliksiry dla zaawansowanych Libacjusza Boroge'a i Mięsożerne drzewa świata.
Najpierw wybrali się do księgarni Esy i Floresy. Kupili tam potrzebne podręczniki i wyruszyli do apteki, aby uzupełnić składniki do eliksirów. Następnie wstąpili by kupić pióra i pergaminy. Gdy kupili wszystko do Hogwartu, Syriusz zabrał Harry'ego na lody.
-Trzeba dokupić proszek Fiuu, bo się kończy-powiedział Black.
Harry się z nim zgodził. Gdy skończyli swoje lody ruszyli do Floo-Pow. Wstąpili również do Magicznych Dowcipów Weasleyów. Harry kupił tam detonator pozorujący i peruwiański Proszek Natychmiastowej Ciemności. W pewnym momencie dostrzegli resztę. Gdy zmieszali się w tłum, Syriusz wyszedł i udał się do markowego sprzętu do Quidditcha.
-Dzień dobry, panie Black.
-Dzień dobry. Czy bym mógł dostać strój do Quidditcha dla chrześniaka w odcieniu Gryffindora?
-Tak, zapakować?
-Oczywiście.
Po chwili Syriusz zapłacił i ruszył w stronę sklepu bliźniaków. U Freda i George'a kupił po dwa
pióra: samosprawdzające, samoodpowiadające i samomacające. Wrzucił je do torebki ze strojem. Zmniejszone zakupy schował do kieszeni. Gdy wrócili do domu Syriusza, wszyscy ruszyli schować zakupy i do swoich obowiązków. Kilka dni później Syriusz i Remus zaprowadzili Tonks, Freda, George'a, Billa i Charliego do pomieszczenia, gdzie kiedyś imprezowali jako czwórka huncwotów. Był to przytulny, duży lokum, na ulicy Pokątnej.
-Jutro przyniosę piwo kremowe. Remus pokierujesz ekipą i jakoś ładnie to urządzicie. Bliźniaki jak wam idzie?
-Zaprosiliśmy już członków Gwardii Dumbledore'a.
-Dobrze. Gdzie mogę zabrać Harry'ego by nic nie podejrzewał, a dziewczyny mogły gotować?
-Może do kina, albo byście poćwiczyli w grę w Quidditcha?
-Mecz Quidditcha ekstra, ale we dwoje? Kto by ze mną poszedł?
-My-rzekli Fred, George, Charlie.-I pewnie Ron zagra.
-Dacie sobie radę we trójkę?
-Pewnie-rzekł Remus.
Kolejnego dnia na śniadaniu Syriusz zapytał:
-Może byśmy dzisiaj zagrali w Quidditcha?
-TAK-wrzasnęli Harry, Ron, Fred, George i Charlie.]Po posiłku grupa Syriusza poszła do ogrodu, grupa Molly do kuchni, a Remusa do lokaju.
W ogródku dwie drużyny: Harry, Ron i Syriusz na Freda, George'a i Charliego, rozgrywali mecz. Przegrana drużyna sprząta po posiłku.
W kuchni Molly robiła tort z napisem z lukru: STO LAT HARRY, Ginny piekła ciasteczka, a Hermiona robiła koktaje.
W lokaju Remus, Dora i Bill poustawiali już stoły i krzesła. Była to impreza dla gryfona, więc przystroili go w kolorze Gryffindora, w złoto i czerwień. W głównym miejscu powiesili napis STO LAT, HARRY'EMU W DNIU URODZIN.
W tym czasie w ogródku było już 100 do 90 dla drużyny Harry'ego. Niedługo potem Harry i Charlie wypatrzyli w powietrzu znicza. Ścigali się by go zdobyć. Znicz pomknął w stronę ziemi. Harry z instyktem szukającego pochylił się bardziej niż Charlie i złapał znicz tuż nad ziemią i wzbił się w górę.
-HURRA! NIE SPRZĄTAMY PO OBIEDZIE!!-darli się Harry, Ron i Syriusz.
Po ciężkim dniu, w którym to trójka Weasleyów sprzątnęła po posiłku, w końcu udali się na spoczynek.
Tej nocy Harry'emu śniło się:
W jego stronę szedł mężczyzna ubrany w białą szatę. Miał ciemne włosy i niebieskie jak woda oczy. Coś powiedział, Harry go nie wiedział co, bo się w tej chwili obudził. Już niedługo miał się dowiedzieć, kto to był.
---------------------------------------------
Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Miłego czytania i liczę na komentarze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz