sobota, 24 grudnia 2016

Rozdział 21 Dwa lata w dwa dni cz.1

Rozdział 21
Dwa lata w dwa dni cz. 1

Po dwóch tygodniach Harry znalazł czas, aby pojawić się w królestwie.
-To na prawdę ty, Harry?-zapytał ciemnowłosy.
-No pewnie, że ja. Kogo innego oczekiwałeś?
-Nikogo, ale tak dawno cię nie było.
-Masz czas?
-Tak, ale najpierw przejdźmy do twojego gabinetu.
Ruszyli schodami na pierwsze piętro. Po znalezieniu się w pomieszczeniu, zasiedli po obu stronach biurka.
-Słucham cię, Harry.
-W ten weekend będziemy szkolić dwójkę nowych i jedną, która już ma znak i przeszła szkolenie kilka lat temu. Ale to tak dla przypomnienia. Czy Kate dostarczyła list ode mnie?
-Tak. Rodzina Malfoy'ów w razie niebezpieczeństwa zostanie przeniesiona tutaj poprzez świstokliki.
-Dokładnie tak. Zostaje jeszcze sprawa Voldemorta. Szczerze na razie niby nie atakuje, ale to jest tylko cisza przed burzą. Ciekawe co teraz planuje.
-Nas na pewno nie zaatakuje, ale wie o naszym istnieniu. Nie wiem czy coś więcej, ale wie, że obronimy ludzi, jeśli zaatakuje. Dlatego...
-Dlatego skupi się głównie na nas.
-Dokładnie wyjąłeś mi to z ust.
 Harry rzucił zaklęcie czasu, które pokazało mu, że jest 17.15.
-Mam jeszcze 45 minut do kolacji w Hogwarcie. Są jakieś dokumenty?
-Wszystko wypełniłem podczas twojej nieobecności, ale możemy zamówić herbatę i się napić.
Alex wcisnął jakiś guzik i po chwili do sali weszła jasnowłosa dziewczyna z tacą, na której leżały dwie filiżanki, dzbanek z herbatą, cukier oraz talerz ciasteczek.
-Dziękuję Embiro -powiedział Harry, kiedy dziewczyna kładła zestaw na biurko.
-Nie ma za co, wasza wysokość-kobieta skłoniła się lekko i wyszła z gabinetu.
Czarnowłosy potarł dłonią skroń.
-Czemu nie mogą zrozumieć, że jestem takim samym człowiekiem jak oni
-Lata przyzwyczajenia. Niektórzy od małego uczą się, że mają się skłaniać przed królem.
-Niestety, a ja nie wiem jak ich zmusić, żeby tego nie robili.
-Po prostu to zaakceptuj. Nie zmienisz tego tak łatwo.
-Chyba to mi tylko zostało-mruknął władca.
Przez półgodziny siedzieli jedząc, pijąc i rozmawiając o różnych sprawach.
-Muszę lecieć, bo jeszcze pomyślą, że zostałem porwany-powiedział Harry, wstając i narzucając na siebie płaszcz.
-Do zobaczenia za dwa dni
-Przybędę z resztą nauczycieli.
Czarnowłosy zniknął tak jak stał, aby pojawić się w swoim dormitorium. Tak ściągnął szatę i płaszcz i przebrał się w czarne spodnie i zieloną koszulkę. Równo za pięć osiemnasta wyszedł z pokoju wspólnego i skierował się do Wielkiej Sali.
-Gdzie się podziewałeś?-zapytała jego dziewczyna, gdy usiadł.
-Musiałem coś załatwić, ale już jestem.
-Może jutro spędzimy trochę czasu razem?
-A coś proponujesz?
-Jest ładna pogoda, więc może wzięlibyśmy miotły i polatali razem?
-Z tobą, skarbie, zawsze.

***
Dwa dni później Harry pożegnał się z przyjaciółmi i zgarnął rodzinkę Dracona. Pojawili się w pustym pomieszczeniu.
-Poczekajcie tutaj, zaraz kogoś przyślę-zwrócił się zielonooki do Malfoy'ów i wyszedł wraz z nauczycielami.
-Co chcesz zrobić?
-Alex ich wprowadzi, a ja w tym czasie nałożę pętle czasu. Przebierzcie się w strój bractwa.
-Już idziemy-powiedzieli i się rozdzielili.
Strój bractwa składa się z białej peleryny i takiej samej masce. Na dodatek członkowie zakładają kaptury, aby było ich trudniej poznać. Harry wyszedł z zamku i rzucił niewerbalnie zaklęcie na niego.
-Oby wszystko poszło dobrze-mruknął do siebie i udał się do swojej komnaty. Założył na siebie biały płaszcz z złotymi zdobieniami i teleportował się do sali zebrań. Czekało już tam kilkunastu ludzi. Kilku minut później przybył Alex z nowymi, którzy byli ubrani w czarną szatę. Wszedł na podwyższenie, gdzie stał tron.
-Dzisiejszego dnia zebraliśmy się tutaj, aby dołączyć do bractwa trójkę nowych osób. Jedna z nich jest już w nim, ale to było kilka lat temu i nie przechodziła szkolenia. Po inicjacji zostaną im przydzieleni nauczyciele-po skończeniu kiwnął głową Alexowi i usiadł na tronie.
-Zaczniemy od Narcyzy Malfoy z domu Black.
Blondynka weszła na narysowany na podłodze znak bractwa. Wokół niej pojawiło się światło, które pomału zmieniało się na srebrne. Kiedy w końcu zniknęło, kobieta leżała na podłodze. Harry skiwnął głową jednemu ze strażników. Ten podszedł i wyszedł z Black na rękach. Dostał polecenie zanieść ją do wcześniej przygotowanego pokoju.
Następny był Draco, a na końcu Lucjusz. Również po inicjacji byli nieprzytomni. Zielonooki skiwnął na Alexa, który kazał zanieś eliksiry do pokoju nowych członków.
-Co teraz zamierzasz, Harry?
-Muszę ustalić dla nich plan, a potem pojechać do wioski. Chodźmy.
Tym razem zamiast się teleportować, wybrali spacer do sali. Weszli do pomieszczeni, gdzie Harry usiadł na głównym miejscu, a Alex po jego prawej stronie. W sali było dziewięciu nauczycieli. Niektórych zielonooki widział po raz pierwszy.
-Każdy z nas wie w jakiej sprawie się zebraliśmy. Wszyscy będziemy mieli pełne ręce roboty. Podział pracy podczas tych dwóch lat będzie następujący:
Magia Bezróżdżkowa- Harry Potter
Animagia- Syriusz Black
Obrona przed Czarną Magią- Jax Bland
Magia Lecznicza- Lily Potter
Eliksiry- Crystian De Vru
Zaklęcia- Rick de Berne
Walka Bronią Zwykłą- Alex Camelot
Legilimencja- James Potter
Oklumencja- James Potter
Magia Złotych Serc- Harry Potter
Telepatia- Alex Camelot
Zielarstwo- Lily Potter
Wytrzymałość fizyczna- Dick Rerge
Wytrzymałość na ból-  Jax Bland
Magia Żywiołów- Harry Potter

Gdy wszystko zostało ustalone, każdy ruszył do swoich obowiązków. Czarnowłosy młodzieniec założył na siebie czarną pelerynę, teleportował się na ulice Śmiertelnego Nokturna. Ruszył przed siebie. Mijał grupkę czarnoksiężników, gdy usłyszał ich rozmowę. Zwolnił i szedł powoli za nimi.
-Czarny Pan ostatnio jest ciągle wkurzony- stwierdził pierwszy.
-To przez Malfoy'ów- powiedział inny.
-Czarny Pan planuje ich odnaleźć i torturować tak długo aż umrą.
-To prawda, że Czarny Pan utracił wieź z Lucjuszem poprzez znak?
-Dlatego jest wnerwiony.
Nagle się zatrzymali.
-Ktoś nas śledzi-szepnął ten wyższy do towarzyszy.
Harry odwrócił się i wszedł do jakieś pustej uliczki.
-Ty w czarnym-zawołał jeden z śmierciożerców.-Zaczekaj!
Zielonooki słyszał za sobą odgłos kroków, ale nie zważał na ich krzyki.
-Za nim!-w rękach czarnoksiężników pojawiły się różdżki, które wymierzyli w plecy przeciwnika.
-Albo się zatrzymasz, albo cię do tego zmuszę-młodzieniec rozpoznał ten głos. Dołohow
Potter zatrzymał się i odwrócił do śmierciożerców tak, aby nie widzieli twarzy.
-Kim jesteś?-zapytał niższy.
-To kim jestem, nie powinno cię obchodzić.
-Ale chcę wiedzieć.
-Zabijmy go od razu. Po co się męczyć.
-Nie dacie rady-powiedział władca.
-Przekonamy się. Crucio!
Harry machnął ręką i zablokował zaklęcie.
-Jak ty to zrobiłeś?
Nic nie mówiąc, chłopak rzucił trzy drętwoty, które trafiły celu i zniknął w złotej mgle.





Tym jakże pięknym dniu chciałabym wam życzyć cudownych świąt Bożego Narodzenia. Niech ten czas będzie dla was pełen niespodzianek i radości w gronie bliskich wam osób.
Małą gwiazdkę przed świętami 
Przyjmij proszę z życzeniami 
Może spełni się marzenie 
Białe Boże Narodzenie 
 Lub, gdy przyjdzie Ci ochota 
Niech to będzie gwiazdka złota 
Bo, gdy spada taka z nieba 
Wtedy zawsze marzyć trzeba 
No, a jeśli tak się zdarzy, 
Że srebrzysta ci się marzy 
Możesz także taką zdobyć 
I choinkę nią ozdobić 
Świąt radosnych, przeżyć wzniosłych, 
w zdrowiu, szczęściu i miłości.

3 komentarze:

  1. Trochę bardzo spóźnione życzenia noworoczne,ale wcześniej niedało rady. Ale jestem już po egzaminachi mam na szczęście spokój. Zaliczyłam wszystko.
    Rozdział jak zwykle super. Malfoy'ów w bractwie się nie spodziewałam. Może oprócz Narcyzy i Draco,ale Lucjusz był już zupełną niespodzianką. Czekam na kolejny rozdział i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żyjesz tam jeszcze?????????

    OdpowiedzUsuń