Rozdział 19
Księga Rytuałów
Harry siedział już drugi dzień w bibliotece i szukał jakieś wskazówki do rytuału. Była środa, a on dalej nie wiedział co zrobić, by zdjąć ten przeklęty znak. Miał nie całe trzy dni i musiał spotkać się z Malfoy'ami w ich rezydencji.
-Cholera-zielonooki przetarł dłonią skronie. -Jak tak dalej pójdzie, to nic nie znajdę.
Zamknął książkę i wziął następną. I w tej i w kilku następnych nic nie znalazł. Machnięciem ręki odesłał książki na miejsca i zmęczony ruszył do Wielkiej Sali na kolację.
Usiadł na swoje miejsce na przeciwko Hermiony i Rona. Oparł głowę na ręce i nałożył sobie trochę puddingu.
-Harry?-odezwała się zmartwiona Hermiona.
-Hm?
-Co się dzieje?
-Nic. Po prostu jestem zmęczony, Hermi. Muszę się porządnie wyspać i będzie lepiej.
Zjadł do końca i nie czekając na przyjaciół, wyszedł z Sali i ruszył do wieży Gryffindoru. Udał się do łazienki i przebrany w zielono-złotą piżamę, położył się do łóżka.
-I co ja mam teraz zrobić? W tej bibliotece nic nie ma na temat rytuałów, a to mnie najbardziej obchodzi. Cholera jasna.
Pogrążony w swoich myślach, nawet nie wiedział, kiedy zasnął. Następnego dnia wstał wypoczęty i gotowy na kolejny dzień poszukiwań. Hermiona odetchnęła widząc przyjaciela wesołego i pełnego życia, a nie zmęczonego jak wczoraj wieczorem. Uścisnęła go, a Rona pocałowała w policzek i razem w trójkę ruszyli na śniadanie.
-Harry, czy ty mnie w ogóle słuchasz?
-Przepraszam Hermi. Zamyśliłem się. Możesz powtórzyć?
-Pytałam się, czy wybierasz się do Hogsmeade w tą sobotę.
-Mam coś do załatwienia, ale jak coś to do was dołączę.
-Dobrze.
Harry znów zaczął rozmyślać nad rytuałem i wpadł na pewien pomysł. Dzisiejszej nocy nie będzie czasu na spanie. Po zjedzeniu posiłku Złota Trójca udała się na pierwszą w tym dniu lekcje, a mianowicie eliksiry ze ślizgonami. Odkąd profesor Snape pogodził się z Jamesem to nie drwi tak bardzo z Harry'ego i w ogóle się zmienił.
-Siadajcie. Dzisiaj będziemy warzyć eliksir wzbudzający eufonię. Instrukcje znajdziecie na stronie 25 w podręczniki.
Zielonooki otworzył podręcznik dla niepoznaki i udał się do szafki po składniki. Wrócił i położył je na ławkę. Wyciągnął kociołek i zaczął warzyć eliksir. Gdy skończył, machnięciem ręki przelał wywar do fiołki i podpisaną wysłał na biurko profesora. Posprzątał i usiadłszy wygodnie na krześle, wyjął książkę. Zamknął ją jedynie wtedy, kiedy trzeba było iść na następną lekcje. ONMS upłynęło szybko, tak samo jak zaklęcia. Została jeszcze tylko lekcja językoznawstwa. Na językoznawstwie dalej ćwiczyli smoczy język, a Harry, który już to umiał, popisywał się swoim słownictwem przed uczniami i mówił im jak wymawiać niektóre słowa. Po skończonych lekcjach i zjedzonym obiedzie udał się do pokoju i ubrał zna siebie czarną pelerynę. Po czym teleportował się przez zamek w Golden Kingdom. Przed bramą zatrzymali go strażnicy.
-Kim jesteś?
-Przyszedłem spotkać się z władcą-Harry ukrył złośliwy uśmieszek.
-Króla nie ma.
Zielonooki zaczął klaskać.
-Idealnie przygotowani. Możecie mnie przepuścić-czarnowłosy zdjął kaptur, na co strażnicy zasalutowali i przepuścili go.
Harry wszedł po schodach i został przywitany przez Alexa.
-Harry, jak dobrze, że nas odwiedziłeś. Miałeś częściej wpadać.
-Nie miałem jakoś czasu. Ale muszę znaleźć coś w królewskiej bibliotece.
-Pomóc ci?
-Nie trzeba. Jest coś do zrobienia?
-Trochę roboty pisemnej, ale to mogę zrobić ja.
-Co ja bym bez ciebie zrobił? Mógłbyś powiadomić moich dziadków, że potem wpadnę?
-Tak jest-zasalutował Alex, za co oberwał w łeb.
-Ogarnij się, bo cofasz się w rozwoju.
-Bardzo śmieszne. Nie masz czegoś do zrobienia?
-A tak. Już idę-Harry pożegnał się z ciemnowłosym i poszedł na górę, po czym skręcił w prawo i wszedł do wielkiego pomieszczenia. Zaczął szukać w dziale magii i rytuałów. Po dwóch godzinach nic nie znalazł. W końcu w jego ręce trafiła stara, zakurzona księga. Zwrócił uwagę na dziwny wzór na okładkę. Był to narysowany pentagram z dziwnym znakiem. Wytarł ją z kurzu i otworzył. Zdziwił się, bo na stronach nic nie było. Już miał ją wyrzucić, gdy przypomniał sobie coś.
-Magicae librum secreta invenient me-gdy wypowiedział te słowa w pokoju przeszła wstęga magii.
-Kto mnie budzi?-odezwał się głos.
-Jestem Harry Potter, a ty kim?
-Młody Potter władca królestwa i posiadacz jednego z insygnii śmierci. Jestem strażnikiem księgi, którą otworzyłeś. Masz jakiś problem, że mnie wzywałeś?
-Szukam jakiegoś rytuału, który by mi pomógł zdjąć znak śmierciożercy.
-To bardzo trudny rytuał, wymagający maksymalnego skupienia i potężnej mocy. Ale jeśli tak bardzo chcesz, mogę ci wyjawić sekret.
-Dziękuję. A mógłbym przyjść do ciebie dopiero później lub jutro? Bo dzisiaj muszę jeszcze kogoś wybrać.
-Oczywiście, młody królu.
Harry zamknął księgę i wziął ze sobą. Najpierw udał się do swojej sypialni i odłożył książkę na stolik. Potem ruszył w stronę pokoju swoich dziadków. Zapukał do pokoju Evansów, ale nikt nie odpowiedział. Podszedł do drugich drzwi i usłyszał ciche "proszę". Wszedł do pokoi Potterów, gdzie zastał całą czwórkę grającą w eksplodującego durnia.
-Tutaj jesteście
-Dureń!-krzyknęła babcia Potter i szybko się odsunęła.
-A wy na to nie jesteście za starzy?
-Ja ci zaraz pokażę starość. Chcesz powalczyć?
-Na miecze? Jasne, ale i tak wygram.
-Nie licz na to młody.
-Euphemia jest w tym najlepsza-powiedział Fleamont, dziadek Potter.
-Przekonamy się?
-Z chęcią rozprostuję kości.
Cała piątka ruszyła do sali treningowej. Tam młody Potter i jego babcia wyciągnęli swoje miecze. Harry swój złoty, a Euphemia biały z czerwoną rączką.
-Zaczynamy?
-Tak
Zaczęli walczyć, a reszta przypatrywała się ich pojedynkowi. Harry mimo swojego wieku zyskał przewagę. Wkrótce wymierzył ostatni cios i wygrał.
-Nieźle, Harry.
Machnięciem ręki zielonooki wyleczył babcię z małych ran.
-Która to już godzina?
-Jest 18:59.
-Za minute jest kolacja w zamku, a nikomu nie powiedziałem, że tu jestem.
-To może lepiej tak idź?
-Powiem, że spałem, bo byłem zmęczony. Idziemy na kolacje?
-Możemy
Wszyscy poszli do jadalni i zasiedli na swoje miejsca. Harry jako król siedział na honorowym miejscu. Po chwili na stołach pojawiły się różne potrawy, które po chwili lądowały na talerzach jedzących.
-Nie będziesz miał problemów z dyrektorem?
-Nie powinienem, ale on i tak mi nic nie zrobi.
Czas szybko im zleciał na rozmowie i Potterowie i Evansowie poszli położyć się spać. Czarnowłosy w swojej komnacie siedział na łóżku z księgą rytuałów. Wahał się czy teraz otworzyć czy jutro. W końcu wybrał i otworzył książkę.
-Witaj ponownie, młody królu.
-Witaj Strażniku księgi.
-Pewnie jesteś z powodu tego rytuału.Służę także radą. Ale to tak na przyszłość. A teraz zabiorę cię w twoją przyszłość.
-W moją przyszłość?
-Jeszcze nie wiesz dużo rzeczy, ale to ty jako pierwszy odkryłeś rytuał zdjęcia znaku. I tylko w ten sposób możemy się dowiedzieć jak go wykonać.
Zielonooki został "wciągnięty" w księgę i wraz ze strażnikiem udali się w przyszłość.
Kolejny rozdział
Mam nadzieję, że się spodoba.
I wracam do pytania z poprzedniego
Uśmiercić Dumbledore, a może ma żyć?
No to papa do zobaczenia
Sorry że tak późno ale nie miałam ostatnio dostępu do inernetu gdyż byłam na wakacjach. Rozdział kal zwykle super. Ciekawa jestem czy Syriusz spotka się z Narcyzą.
OdpowiedzUsuńPowiem ci coś
UsuńGdy czytam twoje komentarze, a w nich te pytania czy te twoje rozmyślenia, to dodają mi one trochę weny i mam pomysł na rozbudowie następnych rozdziałów. Więc, dziękuję bardzo ^.^
Mam nadzieję, że wakacje udane :)