Wyjaśnienia do rozdziału
kursywa -myśli
-----------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 9
Koronacja i dziadkowie
Kolejnego dnia Lily weszła cicho do pokoju syna Widząc, że chłopak śpi, usiadła obok niego i pogłaskała po czarnej czuprynie. Przez ten czas kobieta myślała.
"Ale on się zdziwi po koronacji. Z Jamesem było tak samo. Dzięki niej mógł zdjąć okulary. Pewnie też odzyska wspomnienia z tych dni, kiedy był razem z nami. Był taki" malutki.
Lily poczuła jak Harry się rusza. Chłopiec usiadł i zaspany przetarł oczy.
-Mama?
-Tak, kochanie. Dzisiaj zjesz tutaj.
-Dobrze, a potem koronacja?-zapytał zdenerwowany.
-Tak-zachichotała.-Mam dla ciebie białą szatę. Masz jeszcze trochę czasu, więc przygotuj się i zjedz wszystko co ci skrzat zaraz przyniesie-wstała i ruszyła w kierunku drzwi.- Do zobaczenia- i wyszła.
Po chwili pojawiła się skrzatka- Bajka. Miała ona tacę z jedzeniem.
-Witam, paniczu.
-Witaj, Bajko- rzekł, biorąc tace z rąk skrzatki.-Dziękuję.
Bajka się tylko skłoniła i znikła Harry zaczął jeść. Gdy skończył, ubrał białą szatę i wyszedł by się udać do sali. Wszedł do owego pomieszczenia i aż musiał mrugnąć. W sali byli wszyscy mieszkańcy królestwa. Każdy był odświętnie ubrany. Potter ruszył do pomieszczenia obok, gdzie znajdowali się jego rodzice.
-Wiem, że się denerwujesz, synu-powiedział James.-Ale dasz radę.
-No nie wiem. Tam są wszyscy mieszkańcy.
-Na każdej koronacji tak jest. Każdy chce zobaczyć nowego władcę. To nie wyczerpie twoich sił tak jak inicjacja, ale...
-Ale co?-zaczął się denerwować nowy król.
-Zmienisz się z wyglądu.
-Och. Myślałem, że to będzie coś gorszego.
-Oj, jeszcze się zdziwi-szepnął James do ucha żony i pocałował ją w usta.
-Już czas.
Na sali było słychać rozmowy. Wszyscy ucichli, gdy pojawił się władca z żoną. Król miał na sobie biało-złotą szatę, a jego żona cudną suknię w tych samych kolorach. Stanęli przed tronem i James przemówił.
-Zebraliśmy się dzisiaj w zamku na koronacji. Przyszedł czas, bym przekazał koronę i tron mojemu następcy. Dzisiaj kończy szkolenie i jest gotowy by zostać królem. Harry Jamesie Potterze wystąp.
Niski chłopiec w okularach stanął przed parą królewską i uklęknął.
-Harry Jamesie Potterze, czy obiecujesz dbać o dobro królestwa?
-Obiecuję.
-Czy godnie będziesz wypełniaj obowiązki króla?
-Tak.
James zdjął koronę z głowy i nałożył ją na głowę syna.
-Oto ty, Harry Jamesie Potterze od tej pory jesteś władcą królestwa Golden Kingdom. Powstań.
Harry wstał z kolana i odwrócił się w stronę ludu. Nagle ze znaku królestwa i jednocześnie bractwa zaczęła pojawiać się złota mgła, która otoczyła chłopca. Gdy opadła wszyscy mieszkańcy, aż sapnęli.
Przed nimi zamiast niskiego chłopca w okularach wstał piękny młody mężczyzna o zielonych oczach, nie zakrytych okularami. Miał na sobie złocistą szatę i koronę. Ich władca. Wróciły do niego wspomnienia z pierwszych dni życia.
-Witajcie-jego głos był głęboki i miły dla ucha. - Jak już wiecie, mój ojciec przekazał mi tron, ale chciałbym wam powiedzieć, iż często będę znikał z zamku, bo uczę się jeszcze w Hogwarcie. Pewnie słyszeliście o Voldemorcie i wiecie, że muszę go pokonać. Chciałbym wam prosić o pomoc. Nie chcę zabijać, lecz uleczyć ich serca, by zrozumieli woje błędy. Ich pragnienie władzy przesłoniło im to co najlepsze. Każdy z was przeszedł szkolenie i zna potrzebne zaklęcia, więc nie bójcie się ich użyć. Dziękuję.
Gdy skończył w sali rozległy się brawa. James zaprosił do uczty i sam usiadł. W końcu wszyscy wrócili do domów, a James, Lily i Harry poszli do komnaty władcy.
-Jutro możesz odwiedzić Cedrika i końcu poznasz swoich dziadków. Musisz też rzucić zaklęcieby ochronić królestwo.
-Dzisiaj, ojcze, odwiedzę dziadków, jutro Cedrika i rzucę zaklęcie.
-Dobrze. Możemy już iść?
-Tak.
James z Lily poprowadzili Harry'ego do części zamku, gdzie jeszcze nie był. Weszli do przestronnego salonu. Przy kominku siedzieli dwie osoby. Brunet domyślił się, że to państwo Potter. Kobieta odwróciła się, gdy usłyszała otwierane drzwi. Była to blondynka o orzechowych oczach. Jej mąż miał takie same włosy jak syn i wnuk.
Jego niebieskie oczy wydawały się jakby widziały dusze. Uśmiechnęli się, gdy zobaczyli kto przyszedł.
-Witaj. Spodziewaliśmy się ciebie, Harry.
-Cześć babciu, dziadku.
-Jak tam u ciebie?
-Dobrze. Chociaż do chwili tego szkolenia nie wiedziałem, że mam żyjącą rodzinę.
-Bardzo chcieliśmy cię poznać. Serce się nam kroiło, gdy widzieliśmy tęsknotę za tobą u Lily i Jamesa.
-Tak, synu. Tęskniliśmy za tobą-powiedziała zielonooka i przytuliła go do siebie.
-Już zawsze będziemy razem.
-Może pójdziemy do moich rodziców?
-Tak. Do zobaczenia, babciu, dziadku.
Wyszli z komnaty i ruszyli do pokoju na przeciwko. Harry zapukał i wszedł.
-Harry-przywitała do rudowłosa kobieta. Koło niej stał mężczyzna.
-Harry to moi rodzice. Joanna i Mark Evans. Są czarodziejami czystej krwi, ale nie używali magii, dopóki nie zamieszkali w Golden Kingdom. Wszyscy myślą, że jestem mugolaczką. Rodzice nie uczyli się w Hogwarcie. Mam uczyła się w Beauxbatons , a ojciec w Dumstrangu. Poznali się w Londynie. Tata przyjechał na poszukiwanie pracy, a mama przyjechała do rodziny.
-Właśnie wychodziłam do sklepu, gdy ujrzałam Marka. Spojrzeliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy, że będziemy razem. Najpierw urodziła nam się Petunia, która jest charłaczką, a potem Lily. Jako dziecko Lily czarowała. Latały lalki, samochody, wszystko co jest możliwe. Petunia niestety tak nie mogła. Po porodzie były jakieś komplikacje. Po tym wypadku udawaliśmy, że jesteśmy mugolami, ale w domu używaliśmy magię. Gdy Lily dostała list, ucieszyliśmy się.
-Po kilku latach Lily oznajmiła nam, że spodziewają się dziecka. Dla naszego bezpieczeństwa rodzice Jamesa przenieśli nas tutaj. Nasza rodzina od pokoleń miała w sobie krew Salazara Slytherina, więc nie wiem czemu Lily trafiła do Gryffindoru.
-Muszę iść, ale niedługo się spotkamy.
Harry ucałował dziadków i wrócił do swojego pokoju.
------------------------------------------
Oto następny rozdział. Przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale nie dałam rady całego przepisać na laptopa z kartki.
Następny rozdział w następny weekend.
Do zobaczenia i mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba. :D
-Jutro możesz odwiedzić Cedrika i końcu poznasz swoich dziadków. Musisz też rzucić zaklęcieby ochronić królestwo.
-Dzisiaj, ojcze, odwiedzę dziadków, jutro Cedrika i rzucę zaklęcie.
-Dobrze. Możemy już iść?
-Tak.
James z Lily poprowadzili Harry'ego do części zamku, gdzie jeszcze nie był. Weszli do przestronnego salonu. Przy kominku siedzieli dwie osoby. Brunet domyślił się, że to państwo Potter. Kobieta odwróciła się, gdy usłyszała otwierane drzwi. Była to blondynka o orzechowych oczach. Jej mąż miał takie same włosy jak syn i wnuk.
Jego niebieskie oczy wydawały się jakby widziały dusze. Uśmiechnęli się, gdy zobaczyli kto przyszedł.
-Witaj. Spodziewaliśmy się ciebie, Harry.
-Cześć babciu, dziadku.
-Jak tam u ciebie?
-Dobrze. Chociaż do chwili tego szkolenia nie wiedziałem, że mam żyjącą rodzinę.
-Bardzo chcieliśmy cię poznać. Serce się nam kroiło, gdy widzieliśmy tęsknotę za tobą u Lily i Jamesa.
-Tak, synu. Tęskniliśmy za tobą-powiedziała zielonooka i przytuliła go do siebie.
-Już zawsze będziemy razem.
-Może pójdziemy do moich rodziców?
-Tak. Do zobaczenia, babciu, dziadku.
Wyszli z komnaty i ruszyli do pokoju na przeciwko. Harry zapukał i wszedł.
-Harry-przywitała do rudowłosa kobieta. Koło niej stał mężczyzna.
-Harry to moi rodzice. Joanna i Mark Evans. Są czarodziejami czystej krwi, ale nie używali magii, dopóki nie zamieszkali w Golden Kingdom. Wszyscy myślą, że jestem mugolaczką. Rodzice nie uczyli się w Hogwarcie. Mam uczyła się w Beauxbatons , a ojciec w Dumstrangu. Poznali się w Londynie. Tata przyjechał na poszukiwanie pracy, a mama przyjechała do rodziny.
-Właśnie wychodziłam do sklepu, gdy ujrzałam Marka. Spojrzeliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy, że będziemy razem. Najpierw urodziła nam się Petunia, która jest charłaczką, a potem Lily. Jako dziecko Lily czarowała. Latały lalki, samochody, wszystko co jest możliwe. Petunia niestety tak nie mogła. Po porodzie były jakieś komplikacje. Po tym wypadku udawaliśmy, że jesteśmy mugolami, ale w domu używaliśmy magię. Gdy Lily dostała list, ucieszyliśmy się.
-Po kilku latach Lily oznajmiła nam, że spodziewają się dziecka. Dla naszego bezpieczeństwa rodzice Jamesa przenieśli nas tutaj. Nasza rodzina od pokoleń miała w sobie krew Salazara Slytherina, więc nie wiem czemu Lily trafiła do Gryffindoru.
-Muszę iść, ale niedługo się spotkamy.
Harry ucałował dziadków i wrócił do swojego pokoju.
------------------------------------------
Oto następny rozdział. Przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale nie dałam rady całego przepisać na laptopa z kartki.
Następny rozdział w następny weekend.
Do zobaczenia i mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba. :D
rozdział się podoba a jakże i, że będzie następny to wiadomość, którą rad jam jest usłyszeć, bo nie ma już co czytać pozdrawiam :P
OdpowiedzUsuńW weekend na pewno będzie :D To mogę powiedzieć, ale nie wiem czy w sobotę czy w niedziele
UsuńSUPER!!!
OdpowiedzUsuńHarry ma fajnych dziadków.
Inne uwagi już ode mnie słyszałaś ;)
Czekam na nexta :D