czwartek, 24 grudnia 2015

Bonus świąteczny


Idą święta, widać gości -
Wydłub z karpia wszystkie ości.
Powyjadaj z barszczu uszy.
A gdy Cię za bardzo suszy,
Siądź wygodnie z flachą wina,
I obejrzyj dziś Kevina.


Z okazji świąt życzę wam spełnienia marzeń, spędzenia świąt w gronie rodziny i dużo ale to duuuużo prezentów. 

Zapraszam na bonus 
---------------------------------------------------------------
  
Bonus świąteczny
    Na obiedzie Harry jak zwykle rozmawiał z przyjaciółmi. W pewnym momencie powstał dyrektor.
-Drodzy uczniowie. Chciałbym wam ogłosić, iż postanowiłem wraz z opiekunami domu, że w tym roku nie wrócicie na święta do domu -gdy to powiedział w Wielkiej Sali rozbrzmiały szepty.  Dumbledore uciszył je i kontynuował:
-Zamiast powrotu do domu zostaniecie w Hogwarcie. Waszym rodziną zostaną wysłane sowy z zaproszeniem do zamku. Proszę was, byście pomogli nam w przygotowaniu dekoracji. W samo Boże Narodzenie odbędzie się bal z uroczystą kolacją. W ten dzień każdy będzie mógł usiąść, gdzie chce. Zapomnijcie na ten jeden dzień o podziałach na domy. A teraz możecie wracać do posiłku.
Gdy skończył przy stołach znów zaczęły się szmery.
-Harry, co myślisz o tej wiadomości?
-Hermiono, nie wiem co o tym myśleć, chociaż... Myślę, że to dobry pomysł. Zacieśnimy więzy między domami. Każdy będzie mógł być sobą, bez popisywania się przed innymi.
-Harry-dziewczyna przytuliła się do niego.-Jestem z ciebie taka dumna.
 -Może już pójdziemy-spytał Ron.-Pogadamy w wieży Gryffindoru.
Ci kiwnęli głowami i ruszyli o wyjścia. Po pewnym czasie znaleźli się w nieznanym im wcześniej korytarzu. Na końcu znajdowały się jakieś drzwi.
-Zawróćmy. Nie wiemy co tu może być.
Harry nic nie mówiąc, złapał klamkę i pchnął drzwi. Za nimi były schody, które prowadziły w dół. Czarnowłosy szepnął cicho lumos i zaczął iść po schodach. Gdy myślał, że te schody się nie skończą, zobaczył wrota. Hermiona i Ron stanęli za nim. Gdy pchnął jedno skrzydło, aż im dech zamarło. Była to komnata z różnymi ozdobami mieniącymi się wieloma kolorami. Trójka przyjaciół weszła do środka i pooglądała przedmioty.  Po jakimś czasie postanowili udać się do McGonagall, by jej o tym powiedzieć. Spotkali ją na korytarzu.
-Pani profesor
-Tak, Potter?
-Bo my znaleźliśmy komnatę z ozdobami.
-Pokażecie mi ją i innym nauczycielom?
-Tak.
Przed kolacją cały zamek był ślicznie udekorowany. Listy zostały wysłane do rodzin.
#######
Lily i James siedzieli przy kominku,rozmawiając. Do okna zapukała sowa. Pani Potter otworzyła je i wzięła list.
-To z Hogwartu.
-Oby Harry'emu nic nie było.
Lily przeczytała list i podała mężowi.
-Mamy zaproszenie do Hogwartu. Pojedziemy?
-Tak, Liluś. Skarbie ty mój.
-Trzeba kupić prezenty dla naszego syna, Hermiony i Rona.
-Masz rację. Harry powiedział, że Hermiona uwielbia czytać, Ron grać w szachy czarodziei. A Harry ma po mnie zamiłowanie do Quidditcha.
Następnego dnia wybrali się na zakupy. Dla Hermiony kupili kilka ciekawych powieści, Ronowi szach czarodziejów, gdzie pionki przybierały postać osoby, która nimi grała, a dla Harry'ego przybory do pielęgnacji miotły oraz strój do Quidditcha.

W Hogwarcie wszyscy uwijali się pełną parą, gdyż za kilka dni mieli przybyć rodziny uczniów. Po skończonym przygotowaniu nadszedł dzień, kiedy przyjechali rodzice, Harry wypatrywał rudowłosej kobiety i czarnowłosego mężczyzny. Gdy ich odnalazł, krzyknął:
-Mamo! Tato!- i przytulił ich do siebie.
-Synku, jak dobrze cię widzieć.
-Syriusz też przyjedzie, ale najpierw musi coś zrobić-powiedział James.-Pokażemy wszystkim co znaczy być huncwotem -szepnął do ucha Harry'ego.
-Pokażę wam was pokój. Każda rodzina będzie mieć własny. W naszym mieszkamy we czterech: ja, wy i Syriusz.
 Harry zaprowadził ich do komnaty niedaleko wieży Gryffindoru. Był to pokój o czerwono-złotych ścianach, gdyż wszyscy mieszkańcy są lub byli w Gryffindorze.
-Bal zaczyna się o 19.00 i trwa do samego rana. Tato pomożesz mi się przygotować?
-Razem z Syriuszem.
-Dziękuję. O której mam przyjść?
-Po obiedzie zaczniemy.
-Do zobaczenia.
Po obiedzie, na którym pojawił się Syriusz, Harry poszedł do komnaty, gdzie od dzisiaj na razie ma mieszkać. Ojciec i chrzestny już na niego czekal.
-Gdzie mama?
-Poszła do państwa Weasley, bo stwierdziła, że nie będzie nam przeszkadzać.
-Aha
-Zaczniemy od soczewek. Też je dzisiaj założę.
Podał Harry'emu soczewki, które te założył. Potem spróbowali ułożyć włosy, ale nic nie dało rany. James rozczochrał je jeszcze bardziej niż zawsze były. Potem kazali ubrać mu garnitur. Gdy wyszedł James i Syriusz byli gotowi.
-Wyglądasz elegancko.
-Wy też.
-Możemy już wychodzić.
Wyszli, a po chwili natknęli się na Lily. Była ubrana w biało-zieloną suknię, a na głowie miała diadem. Wyglądała ślicznie. James podszedł do niej z uśmiechem i podał rękę, którą ona przyjęła z wdzięcznością.
Gdy wybiła 19.00 zaczęła się zabawa. Harry poprosił Ginny do tańca, Ron Hermionę, a rodzice Pottera tańczyli razem. W końcu dyrektor zaprosił wszystkim do stołu na wigilię. Harry podszedł do Draco.
-Hej
-Czego chcesz, Potter
-Może zaczniemy od nowa? Harry Potter
-Niech będzie. Draco Malfoy
Podali sobie dłonie i zaczęli rozmawiać.
Po chwili Harry został poproszony do tańca przez jakoś dziewczynę, a Draco poprosił ślizgonkę z szóstego roku.
Gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazda wszyscy zaczęli dzielić się opłatkiem. Dumbledore'a cieszyło to, że gryfoni i ślizgoni się nie kłócą. Po świątecznej kolacji każdy wrócił do zabawy.
-Harry, chodźmy zrobić kawał dyrektorowi-szepnął James do Harry'ego.
-Draco też może iść?
-Tak
We czwórkę: Harry, Draco, James i Syriusz wyciągnęli różdżki i nimi machnęli. Nad dyrektorem pojawiło się wiadro z niebieską farbą i pierzem.  Jedno machnęcie, a wiadro się przechyliło i...
-DYREKTOR JEST CAŁY NIEBIESKI!
-I JEST KURCZAKIEM!
W sali rozbrzmiały oklaski, a czwórka winnych schowała się pod stołem, zabierając butelki piwa kremowego. Ucztowali dobry kawał. Po chwili udali się pod zaklęciem kameleona do komnat Potterów.
Gdy weszli do pokoju, zdjęli zaklęcie i zaczęli grać w butelkę. Niedługo przyszły dziewczyny i dołączyli się do gry. Pierwszy kręcił Harry. Wypadło na Syriusza.
-Pytanie czy wyzwanie?
-Wyzwanie.
-Zatańcz z McGonagall.
Ze śmiechem obserwowali jak Łapa próbuję dorównać najlepszej w tańcu profesorce. Nad ranem usnęli.
 I tak skończył się wigilijny wieczór.
-------------------------------------------------------------------------- 
Mam nadzieję, że bonus nie jest zły i się wam spodoba.

6 komentarzy:

  1. GENIALNE!!!
    Na temat bonusu nie będę się rozpisywać, ale żebyś wiedziała, to jest cudowny.
    Chciałabym Ci jeszcze raz życzyć wesołych świąt, szczęścia, zdrowia,miłości, dobrych ocen i dużo weny.
    Gusiofredka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci z całego serca. I mam nadzieję, że wena mnie nie opuści tak szybko. :D

      Usuń
  2. siema przeczytałem kiedyś pierwszy rozdział ale potem nie było nic i zamknąłem strone a teraz są rozdziały przeczytałem i mi sie podoba i czekam na nastepny! więc szybko proszę :P

    OdpowiedzUsuń